• "date": "14 czerwca, 2011"
  • "title": "Trylobicick i grzybny glucik."
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2011/06/trylobicick-i-grzybny-glucik.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/3634120017081256793"

Zagadka dnia.

Co to jest: jest półpłynne, szare, jebie grzybem, ma na wierzchu jakieś twarde bobki i jest to u nas w kuchni?
.
.
.
.
.
.
.
odp…
…zupa-krem z pieczarek w wykonaniu 30latka.
*****
Uwielbiam obserwować, jak łaskawa, a zarazem niełaskawa dla człowieka potrafiła być ewolucja. Serce mi się raduje gdy mam ten jakże wielki zaszczyt obserwować rozrzut poziomu ewolucji pośród homo sapiens(?): od ęteligentnych dysputujących panów o fajkach cienkich i apaszkach pod szyją wiązanych, do wzajemnego obrzucania się gównem istot bliżej spokrewnionych z Trylobitami, niż (teoretycznymi) Adamem i Ewą. Cieszy się me oko, bowiem zaprawdę powiadam Wam – życie byłoby nudne, gdyby człekowi nie było dane słuchać dialogów pod sklepem:
– Jendrek!
– Co?
– Chujów sto! Yhyhyhyhyjhy, ale mu kur*a doje*łem!
A póki co kot mną gardzi. Tzn gardził zawsze, jednak dziś gardzi nieco wybitniej. Pewnie ma to związek z moim dzisiejszym występem, podczas którego starając się nieświadomie odtworzyć układ taneczny z jakiegoś dubstepowego klipu, wyrżnąłem kolanem w krzesło, a następnie zwaliłem torbę z biurka i zrzuciłem klucze do herbaty. Kot niestety wszystko to widział. Przesrane.
Zbliża się sądny tydzień. Tydzień poza domem, tydzień przepełniony cierpieniem, walką ze słabościami własnego organizmu i odpornością na piwo. Nadchodzi jeden z najważniejszych testów, przed którymi sam siebie postawię. Zastanawia mnie, jaki procent kosztów związanych z projektem będzie stanowić materiał do wykonania pracy, a jaki piwo, które trzeba będzie wlać w siebie, by w miarę bezboleśnie przejść przez tygodniowy okres upodlenia i jakże szlachetnej pracy przy ziemi. Nie, nie jest to żadna praca u podstaw, nie naczytałem się za dużo Lalki i nie będę kopać rowów.
…ciekawa rzecz się stała. Przestał mi smakować Lech. Moje ulubione od kilkunastu lat piwo przestało pasować do moich kubeczków smakowych. Z jednej strony to naturalne – wszak ponoć jedynie krowa nie zmienia przyzwyczajeń. Z 2giej strony rodzi to pewien problem: co mam do licha odpowiedzieć na pytanie ‘jakie ma być’ gdy kupuję lub zamawiam piwo? Rzec by się chciało, że jeden z fundamentów mego świata rozpadł się w pył… Nie pozostaje mi nic innego, jak testować setki marek i odmian w poszukiwaniu Tego Jedynego… Tylko co na to wątroba? …że o Najwspanialszej Z Żon nie wspomnę…
Share