Dupy nie urywa.

Zmierzyłem się dziś z kanapką. Nową kanapką. Nową kanapką w McDonaldzie.

Było to tak parszywe, niesmaczne, nieokreślone, niesprecyzowane, że nie pamiętam nawet jak się nazywało. Pamiętajcie: jeśli zobaczycie kanapkę z grubym czymś mięsnym w środku, a pomiędzy tym mięsnym a bułką coś, co przypomina poszatkowaną kapustę z majonezem i musztardą – nie jedzcie tego. Zaprawdę powiadam Wam, wolałbym wylizać dupę nosorożca, niż zjeść jeszcze raz to… coś.
*****
Z cyklu Scenki Rodzajowe.
Jedziemy samochodem. Nuda. Na poboczu dziadek leży pod autem (naprawia), obok stoi babcia. Mijamy ich. Wywiązuje się dialog mój (j) z Najwspanialszą-Z-Żon (nzż):
nzż: nie powinni czasami wystawić trójkąta, jeśli mają uszkodzone auto?
j: może nie mają… w takim przypadku trójkąt mogłaby okazać babcia, tyle, że to by nie był standardowy pomarańczowy odblaskowy trójkąt, a czarny.
nzż: chyba czarny punk, a nie trójkąt
j: nie, czarny punkt byłby, gdyby się wystawiła do kierowców tyłem.
Od tamtej pory zastanawiam się, czy kosmiczna czarna dziura ma włosy.
*****
Dzień piąty:
Czesław zażądał żarcia gdy tylko wróciłem z pracy. Już nie trzeba go karmić pensetą, wystarczy wsypywać mu paszę do rozwartego dzioba. Sam przełyka, czasami trzeba jedynie popchnąć czymś mu żarcie wgłąb gardzieli jeśli nastąpi jakiś zator.
Zaczyna mnie drażnić to, że on ma bujniejsze owłosienie niż ja 😐
Share