• "date": "10 października, 2011"
  • "title": "Nocno-pesymistycznie"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2011/10/nocno-pesymistycznie.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/6605068213022176468"

Bywa taki czas, że jest do dupy, ale bez radości i sexu. Bywają chwilę, kiedy nie Clan of Xymox, lecz Anathema. Albo nawet i A Covenant of Thorns.
Jesień, świat pachnie nadchodzącym chłodem i wszechprzejmującą chujnią odbierającą człowiekowi chęć do życia. Nawet pierdzenie na psa nie cieszy tak jak kiedyś. Nawet chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym mają taki jakiś… jałowszy smak.
Nie pozostaje człowiekowi nic innego, jak siąść na dupie i bezmyślnie obserwować przelewający się na ekranie czas, jedyne z czym posuwając się do przodu – to z siwieniem. Zawsze jest nadzieja, że na wiosnę odrobina siwizny doda człowiekowi urody.
Tia, każdy się usprawiedliwia i okłamuje jak tylko potrafi.

*****

Wybory. Wrzucając kartę do urny pomyślałem – “obym tego nie żałował”.
Cóż, czasami trzeba zaryzykować.

*****

Zastanawiam się czasami, ile trwa wykształcenie mądrej głowy, by ta stała się architektem. Jak wiele czasu i uwagi należy zainwestować w człowieka, by ten w pocie czoła mógł zgłębiać tajniki fizyki, materiałoznawstwa, estetyki i jeszcze wielu przedmiotów o których istnieniu nawet nie mam pojęcia. Zastanawiam się, ile czasu ze swojego cennego życia, od samej szkoły podstawowej, przez technikum, liceum, czy co tam kończy, aż do studiów, staży i praktyk musi poświęcić przyszły architekt, by ze spokojnym sumieniem odchodząc od deski kreślarskiej, od starty tabelek, wzorów, linijek, kreseczek, by mógł powiedzieć, przyznać sam przed sobą: “stary, zrobiłeś coś naprawdę dobrego, pożytecznego i praktycznego”.
Zauważcie, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na barkach takiej persony, wszak projektuje i być może nadzoruje budowę naszych/Waszych przyszłych domostw, gniazd, miejsc, gdzie wracacie zmęczeni by dać odpocząć wyeksploatowanym organizmom…
Wiem jedno. Wiem to bez kończenia specjalistycznych szkół, studiów architektonicznych, bez setek godzin nad deską. Wiem, że trzeba być skończonym debilem, by zaprojektować kabinę prysznicową narożną o boku 80cm. Człowieku który zaprojektowałeś to ścierwo, czy jesteś świadom, że przy wzroście 186cm próba schylenia się po cokolwiek leżące na dnie kabiny skutkuje nieuniknionym dotknięciem tyłkiem zimnego szkła kabiny?!?! Czy jesteś świadom ty architektoniczny pomiocie spod deski kreślarskiej, jakie nieprzyjemne jest zetknięcie rozgrzanej od wody skóry na dupsku z taflą zimnego szkła?!
Człowiek który to projektował, musiał być albo skończonym kretynem, albo osobą o wzroście parszywym i gabarytach ujmujących. Do tego na 100% musiał to być singiel z problemami w kontaktach z płcią przeciwną, jeśli nie przewidział, że pod prysznic może mają ochotę wejść dwie osoby!

…i cierpi teraz ten przeciętny zjadacz chleba, cierpi z powodu jakiegoś, za przeproszeniem, architektorzyny… i aż życie się człowiekowi momentami wali, gdy niechcący wyrwie mu się podczas kąpieli z żoną w odpowiedzi na pytanie:
– a Ty co się tak do mnie przytulasz?
stwierdzenie:
– a bo mi w dupę zimno jak nią drzwi dotykam.

*****

Do kompletu – dziś wyjątkowo piosenka.

Share

Ciesz się, że nie masz termostatycznej baterii, gdyż takowa dopiero umila życie pod prysznicem. Zmiana ciśnienia wody (np. gdy Lepsza Połowa walczy z garami lub też pralka zasysa całe ciśnienie) i otrzymujesz porcję magmy tak gorącej że chcesz wyskoczyć z kabiny, a zaraz potem mrożącą członki lodowatą ciecz… po chwili jest ok, dopóki pralka nie przestanie ssać, albo żona nie zakręci w kuchni wody. Taki domowy poranny szok termiczny, takie spa.

niech mi bedzie wolno, z uwagi na nadmiar wolnego czasu pomądrować sie zdiebko i wtracic swoje 3 grosze: po pierwsze primo to klient kupujacy dany produkt decyduje o jego wymiarach – rozumiem oczywiscie, ze metraz lazienek nie jest nieograniczony, ale po cholere zamykac sie w kabinie? Ze sie cos pochlapie bez zamykanych drzwiczek? a niech tam, niech sie pochlapie, po to jest lazienka, najwyzej sie wytrze albo samo wyschnie – jak nie pasuje powiesic kotarke alboco. W jednym hotelu widzialem natrysk przy scianie i tylko szklane drzwi okolo metra dlugosci w odpowiedniej odleglosci od scian – proste, nielamane, niechowane. I kratka w podlodze w formie splywu – tam moznaby upskutecznic wszsytkie pozycje kamasutry pod ozywczym parasolem cieplej wody… sami sobie budujemy ploty i narzekamy na ograniczona przestrzen…

No to pora wyjaśnić Wam, dlaczego pisałem o architekcie, a nie o człowieku od wzornictwa…

Łazienka w naszym mieszkaniu jest w ten sposób zbudowana, że nie ma możliwość postawienia tam w sensowny sposób czegokolwiek innego, jak narożna kabina prysznicowa. Do tego ściana na której może stanąć kabina, kończy się – jak w ryj strzelił – na 81 centymetrze, by potem oddalić się w najmniej sensowną stronę pod kątem prostym.

Stąd też wylewanie żalu na architekta…