• "date": "5 listopada, 2011"
  • "title": "Rozmowy niekontrolowane"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2011/11/rozmowy-niekontrolowane.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/1766157536133660375"

Samcze rozmowy niekontrolowane:
– Próbuję czytać Harrego Pottera, ale jakoś nie potrafię się przekonać. Na filmie też zawsze zasypiam.
– Ja początkowo też zawsze zasypiałem, ale to tylko do trzeciej części. Od czwartej Hermionie urosły cycki i zawsze czekam na ujęcie jak będzie biegać.

******

Zdecydowanie się zestarzałem. Zdecydowanie rozpuściło mi się dupsko. Pięć lat temu nie straszne mi były parszywe sedesy kolejowych kibli, byłem gotów pić z muszli straszącej w wc osobówki jadącej do Dupowa Dolnego, spałem na łącznikach pomiędzy wagonami, Wars był mi nieosiągalną, n-gwiazdkową restauracją.
A dziś? Wchodząc do pociągu czułem niesmak. I nie chodziło wcale o stado dzieciaków wycierających sobą wszystkie zakamarki wagonu, ani o ich babcie sunące przez wagon bezszelestnie, bez butów, w samych, sztywnych od brudu i potu skarpetach które już niewiele mają wspólnego z bielą. Nawet nie chodziło o to, że nie przywitała mnie w drzwiach uśmiechnięta niewiasta w granatowym mundurku prosząc o bilet i wskazując kierunek, gdzie znajduje się mój przedział. I nie chodziło o to, że mogła się schylić, albo mógłbym ją poprosić o pomoc słowami ‘czy zaopiekuje się Pani moimi torbami?’.
Chodziło o to, że nie mam swojego własnego miejsca oznaczonego miejscówką, przypisanym mi numerem siedzenia, gdzie tylko ja mogę pierdnąć w fotelik, nakruszyć kanapką i nikt, ale to nikt nie ma prawa wkroczyć w moją przestrzeń jakimś dzieckiem, czy aromatem zdechłej w zeszłym tygodniu ryby, unoszącym się ze skarpety która przegrała starcie z czerniejącym pazurem zdobionym odpryśniętym lakierem.

*****

Godzina +/- 15.30.
Trasa Kraków – Katowice.
Do tej pory siedziałem w przedziale sam. Słuchawki w uszach, książka w dłoni, snickers w twarzy. Pełnia szczęścia. Nagle otwierają się drzwi przedziału, do jego wnętrza wsuwa się niewieścia głowa pytając:
– czy te miejsca są wolne?
rzuciwszy okiem na facjatę stwierdzam, że może obejść się bez torby i egzorcysty. Mamram więc od niechcenia:
– proszzzzzzzzz…
Do przedziału wkracza reszta niewieściego organizmu zdobiona apaszką czy jak tam się nazywa to ciulstwo pod szyją. Za apaszkowym organizmem wkracza 2gi organizm, także niewieści, tym razem sweterkowo-kozaczkowy. Pal diabli, że na dworze prawie 15 stopni, z jej butów musi walić jak z murzyńskiej chaty, ale jej sprawa. Byle nie ścigała buciorów w przedziale.
Obie niewiasty zamiast się rozsiąść i rozpocząć porywającą dysputę na temat tuszu do rzęs, słodkich szczeniaczków, getrów w panterkę – czy o czym tam dziś niewiasty rozmawiają – czekają na coś. Zerkam w stronę drzwi. Po chwili do przedziału wkracza wspomniane.. Hm.
Pierwsza myśl:
– jak mi coś spadnie, to się nie schylę. I byle nie siadł obok mnie, byle nie siadł obok mnie, byle nie siadł.. kurwa, siadł obok. I nie to, że po tej samej stronie, lecz na 2gim końcu kanapy, nie. Siadł zaraz obok, bez mała muskając mnie tym swoim nieokreślonym orientacyjnie dupskiem. Kurwa! Przysuwam się bliżej okna, ustawiam głośniej muzykę w słuchawkach, wracam do lektury.
Niewiasta od apaszki intensywnie gestykulując stara się coś wytłumaczyć reszcie. Śmiesznie to wygląda gdy nie słyszę dźwięków dobywających się z niewieścich ust. Z jej gestykulacją trochę to wygląda jakby ktoś aksolotlowi podłączył akumulator na jaja. 2ga niewiasta nie daje oznak dobywania dźwięków z otworu paszczowego, za to mój sąsiad jakby się ożywił. Na wszelki wypadek rozdzielam nas torbą, jednocześnie praktycznie wyciszając do zera muzykę w słuchawkach. Zaczynam bezczelnie podsłuchiwać współtowarzyszy. Akurat persona obok przemawia swoim falsecikiem:
– no i wtedy proszę ja ciebie jestem u tego klienta i chcę go strzyc i sama rozumiesz, kochana, mam ze sobą swoje nożyczki i ogólnie cały sprzęt i w ogóle, bo wiadomo, że najlepiej ze swoim sprzętem, bo ja to proszę ja ciebie kochana wiesz, mam takie swoje nożyczki takie ulubione proszę ja ciebie, takie czwóreczki które ideaaaaaaaaaalnie mi w ręku leżą i proszę ja ciebie już mam je wyciągać, a ten klient mi mówi, że proszę ja ciebie on ma swoje i chce, żebym ciął jego nożyczkami, więc proszę ja ciebie zgadzam się bo co mam zrobić proszę ja ciebie, ja patrzę, a on mi daje takie kurwa duże nożyczki jak sekatory i proszę ja ciebie zezłościłem się, bo co ja mam takimi kurwa nożycami, owce mam mu golić? no i się zdenerwowałem… pro-szę ja cie-bie…

Nie, nie wierzę, to nie może się dziać w rzeczywistości. Zerkam przerażony na jegomościa po lewej: idealnie ufryzowane włosy, spodnie rurki, buty jak u myszki Miki, obcisły sweterek, wypielęgnowane dłonie. Szkoda, że nie kapie mu z twarzy botoks, byłby idealny krewniak Ibisza.
Tymczasem rozmowa nadal kręci się wokół tematów fryzjerskich. Ibiszopodobny opowiada:
– no i wtedy proszę ja ciebie pracuję tą prostownicą bo wiadomo, idealnie bez prostownicy nie zrobisz i proszę ja ciebie użyłem tej odżywki na keratynie co mi poleciłaś bo faktycznie warto było pomimo, że droga, ale użyłem jej i prostuję te włosy i nagle proszę ja ciebie puffffffff!
W tym momencie niewiasty w przedziale skąpane w grozie tej jakże porywającej sytuacji płynącej z opowieści zapytały jak jeden:
– i co się stało!?!??
– no jak to co, proszę ja ciebie… prostownica mi się zjebała.

Nie wiem, może powinienem mu dać jakieś kwiatki i złożyć kondolencje? Albo może lepiej nie. Jeszcze mógłby to zrozumieć od strony dupy. W przenośni i dosłownie.

*****

Dostałem potwierdzenie zakwalifikowania się do grupy testerów Orange. Niedługo powinien przyjść telefon. Miło. Najwspanialsza-Z-Żon też się cieszy:
– Kotek, popatrz, dostałem się, będę miał telefon do testów, zadania do wykonania, może uda mi się wygrać ten sprzęt.
– O, fajnie, a dobre kręci filmy?
– Nawet bardzo dobrze sądząc po opisie.
– Super, to będziesz mi kręcić materiał jak jeżdżę na koniu.
– …

Chyba na wszelki wypadek zakleję kamerkę gumą do żucia.

Share

Nażelowane-spedalone gigusie mnie też osłabiają 🙂

Ciesz się jednak chłopie, że nie trafiły Ci się w przedziale 2 babule które nie znając się wcześniej opowiadają sobie co której dolega :/ masakra