• "date": "20 sierpnia, 2013"
  • "title": "Wszystko do dupy, tylko płyn do szyb."
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2013/08/wszystko-do-dupy-tylko-pyn-do-szyb.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/6776412630855354214"

Samochód. Droga do domu.

Późny poniedziałkowy wieczór. Pędzimy w stronę legowisk pośmierdując końmi, kurzem i tym czymś, w co wsadziłem rękę przykręcając szafkę do ściany.
Światła samochodu wbijają się w ciemność jak Tupolew w ziemię smoleńską, radyjko cichutko popierduje w tle, prawie sielanka. Ale coś nie gra. Coś nie jest tak, jak być powinno.
To liście.
Na jezdni pojawiają się liście. I to nie takie co spadają po letniej burzy, nie takie, co dzieci zrywają i rozsypują. Takie liście, które mówią: “winter is coming”.
Tak. Nadchodzi jesień. Pierwsze listowie spada z drzew, dni są coraz krótsze, za to kiecki coraz dłuższe. Nawet Najwspanialsza-Z-Żon wieczorową porą jakby chętniej wkręca się nosem pod pachę szukając ciepła. 
Jesień.
Pomidory znów będą kosztować 8zł za kilogram. I będą bez smaku. I nastąpi koniec rozdekoltowanych bimbał na ulicach. Aż do następnej wiosny.
Najgorsze jest jednak to, że drzewa pozbawione listków nie chronią przed ptasim gównem. Skrzydlate pomioty waląc pod siebie z gałęzi znów będą bombardować maskę i szyby efektem pracy swoich trzewi. Nigdy tego nie rozumiem: żre toto jak wróbelek, ale jak się zesra, to jak stukilogramowa baba po trzydniowym weselu. 
Tak, muszę kupić zimowy płyn do szyb. 
*****
Z archiwum: 
– Emil, zabrałeś stąd tego kociego rzyga?
– Nie.
– No to coś go najwyraźniej zjadło.
 Nie dajemy się dziś lizać psu po twarzy.
Share

Kocie rzygi wprawiły mnie wczoraj w – delikatnie mówiąc – stan sporego obrzydzenia. Jednak żeby pies tego nie chciał jeść, wszystko byłoby ok… Nigdy nie zrozumiem zwierzęcej logiki, która twierdzi, że wszystko, co się nie rusza i na drzewo nie ucieka, nadaje się do spożycia… Kupa i kocie rzygi należą – a jakże – do grupy posiłkowej. Bleeee ;-))

A miałeś styczność z niemowlakiem i zawartością jego pampersa? Zje takie ze 100ml z cycka, a kupsko jak u dorosłego. I tak kilka razy dziennie!

ech moja melancholia zwiazana z zimą trwa od poczatku lata.
nie wiem czy zniosę tę.
naprawde mam dość tego białego gówna. zimna babek owinietych nie w cieniutkie koszulki tylko grube wstretne kurtki.
jedyne co mnie pociesza ze wysylam gówniaża do przedszkola. oby nie chorowal za duzo

Już wiem dlaczego niektórzy mówią o swoich rodzicach "starzy" – pewno Ci mówili o nich "gówniarz" … miłego dnia

p.s. na wpis jak zawsze uśmiecha mi twarz;)

zeby było jak u dorosłego. a to konsystencja musztardo-plasteliny i samo się nie podciera. dzieci powinny być produkowane w wersji samokupiącej i samojedzącej.