• "date": "27 sierpnia, 2013"
  • "title": "Necik"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2013/08/necik.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/663103698386728300"

Popołudnie.
Siedzę na kanapie czekając na obiad. Ha! Prawdziwy Samiec Alfa! Z roboty wróciłem i paszy się domagam! U stóp mych Merdaty z uwielbieniem zerka na mnie, w TV Pingwiny z Madagaskaru ratują świat. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Marlenka chodzi bez majtek?
Mniejsza z tym.

Siedzę. Ja. Samiec Alfa. Z kuchni dochodzą smakowite zapachy. Obejmuję wzrokiem mieszkanie nasze, od lewej ściany do prawej i aż do kuchni, całe-niecałe 40 metrów kwadratowych kawalerka jego mać. Ale ogarniam wzrokiem swoje terytorium. Moje, bo to ja – Samiec Alfa!

– …no ja pierdolę, rusz dupę i przytrzymaj mi garnek i ziemniaki obierz, śmieci byś wyrzucił!!! – dobiega z kuchni.

Życie. Chowam Samczą Dumę do kieszeni i idę do kuchni obierać ziemniaki. Co jak co, ale dziś to ja nie mam zamiaru narażać się Najwspanialszej-Z-Żon. Tym bardziej, że dzisiaj wyjątkowo dobrze prezentuje się w tych obcisłych spodniach. Taaaaaaak, chętnie obiorę Ci ziemniaczki maleńka, nawet mogę Ci wypucować ogóra do mizerii!
– co mam przytrzymać? – pytam starając się być pomocnym?
– a gówno, teraz to już nic, dałam sobie już radę – odpowiada Najwspanialsza-Z-Żon jak na prawdziwą damę przystało.

Chwytam więc nożyk, zaczynam obierać ziemniaki. Merdaty zerka zza drzwi, lecz widząc jedynie obierki wycofuje się do pokoju. Pewnie zaraz uwali się na kanapie i napierdzi na moją połowę.
– wiesz… – zaczyna rozmowę moja Niewiasta – bo ja nie wiem gdzie mam internet.
– aha – przyjmuję do wiadomości rzeźbiąc w ziemniaku oczka – to znaczy że co?
– no, że internet nie wiem gdzie mam.

Wydłubuję ziemniakowi drugie oczko i zaczynam się zastanawiać o co chodzi. Jaki internet? Zasięg wifi się zgubił? Powiem, że musiała machać nożem w pokoju i przecięła sygnał. Albo nie. Niewiasta moja nadal ma nóż w ręku, więc lepiej się nie narażać. Starając się rozwiązać zagadkę zaginionego sygnału dopytuję:
– jak to zgubiłaś? Internetu nie można zgubić.
– no to białe zgubiłam z Playa, ten modem czy jak mu tam. Tzn nie zgubiłam, ale nie wiem gdzie jest.

No i chuj bombki strzelił. Ostatni cywilizowany modem jaki był w naszym posiadaniu, z jedynej sieci która w miarę sensownie trzymała zasięg w firmie.
– a szukałaś dokładnie?
– no szukałam w plecaku i w firmie, nawet robiłam tam porządki i też nie było.

Porządki w wykonaniu Najwspanialszej-Z-Żon. Czyli to co śmierdzi – do kosza, to co nie śmierdzi – też do kosza. Część tego co nie śmierdzi do szafy, bo może tam być coś, co NA PEWNO się przyda. I gdzieś w którejś z tych grup mały, biały, biedny zaginiony modemik tęskniący do swojego laptopika…
– a szukałaś w śmieciach?
– no w śmieciach to nie, ale jeszcze nie wyrzuciłam, to jutro poszukam.

HA! Kolejna zagadka ludzkości rozwiązana! Jutro będę ociekał zajebistością gdy usłyszę, że modem był jednak w koszu. Sprawa rozwiązana!
Wracam do obierania ziemniaka. Oba oczka już wydłubane, mordka też wyrzeźbiona, w zasadzie mógłbym zapunktować u Najwspanialszej-Z-Żon i powiedzieć, że w przypływie uniesienia wyrzeźbiłem z kartofla Jej podobiznę, którą to właśnie dedykuję naszej Miłości i Szczęściu i.. eeeee… może jednak nie. Jeśli popatrzeć trochę z dala, to ziemniaczana rzeźba przypomina bardziej dupę nosorożca, niż Niewieścią podobiznę. Poza tym Najwspanialsza-Z-Żon ma w ręku nóż. I jest głodna. Lepiej się nie narażać.

*****

Popołudnie. Jakoś 24 godziny później.
Wciągamy obiad zerkając na TV. Dziś u P. Ewy cnotki niewydymki opowiadają o tym, że nie mogą znaleźć męża. Nawet dziwne – ta jedna jest całkiem ruchable. Przysłuchuję się jej opowieści…
– …i niech mój mąż przyszły aż do ślubu pozostanie wraz ze mną w czystości, a czas wolny będziemy spędzać zgłębiając wersy Pisma.

Zerkam na Najwspanialszą-Z-Żon. Ona na mnie.
– a gdybym ja Ci powiedziała, że nici z bzykania przed ślubem? I że zamiast miętosić się z wieczora, będziemy czytać Pismo?

Najparlamentarniej jak mogę, przypominam Najwspanialszej-Z-Żon kilka faktów:
– Kotek, weź nie gadaj bzdur, mam Ci przypomnieć co zrobiłaś trzeciego dnia jak byliśmy razem?
Niewiasta moja zachmurzyła się nieco i z wyrzutem stwierdza:
– nie protestowałeś!!!
– a jak miałem protestować z pełnymi ustami?!
Szach-mat! Ten argument zawsze wygrywa.

Najwspanialsza-Z-Żon wraca do dziabania widelcem w obiedzie, ja zerkam na Merdatego. On na mnie. Zawsze wierzy, że coś dostanie pod stołem. Naiwniak. Nie widząc szans na ochłap, Merdaty przenosi się w okolice Najwspanialszej-Z-Żon.
– wiesz, że nadal nie znalazłam tego internetu?
Fajnie. Robi się coraz fajniej.
– W śmieciach też nie było?
– O właśnie, tam miałam poszukać.

O ja pierdolę…

*****

Popołudnie. Następny dzień. Wciągamy pierogi, w tle TV, Merdaty zerka spod stołu, ja zerkam na Najwspanialszą-Z-Żon, Niewiasta zerka na pierogi.
– i co z tym internetem, znalazłaś?
– nie…

Pięknie. Kurwa pięknie. Wg umowy z dostawcą, modem jest własnością dostawcy usługi. Trzeci dzień nie mamy modemu, w środku jest karta simm, z której chyba można nawet zadzwonić po jakichś kosmicznych kosztach. Trzeba było od razu zastrzec kartę i zgłosić zgubienie modemu. A tak – teraz będą jaja.
Już widzę, jak Pani Krysia z punktu obsługi klienta zerka na mnie w momencie, gdy przyznaję się do zagubienia sprzętu. Pewnie przypieprzą jakąś karą za zgubienie sprzętu. Albo wyślą mnie do pokoju za szybą gdzie idą tylko najcięższe przypadki.
Wyobraźnia pracuje. Już widzę siebie w tajemnym, mrocznym pokoju, pełnym precjozów rodem z 50 twarzy Grya, już widzę, jak sadystyczna kierowniczka BOKu staje nade mną w obcisłych skórzanych butach, gorsecie z ćwiekami  i przecinając ze świstem powietrze długim batem drze się na mnie:
– gdzie jest modem dziwko?!?!? Twoja pańcia jest zła!!! Zgubiłeś modem piesku i teraz ukażemy pieska!!! Ukarzemy pieska, piesek dostanie klapsa od pańci, słyszy piesek, słyszysz mnie ty szmato która nie potrafi zaopiekować się modemem?!?!?

Otrząsam się, wracam do rzeczywistości. Tak, będzie przesrane. Zerkam na Najwspanialszą-Z-Żon starając się zabić ją wzrokiem. Albo przynajmniej podpalić spojrzeniem.
Chyba częściowo odnoszę sukces – Niewiasta moja wpada jakby w zamyślenie. Ha! Pewnie teraz jest Jej przykro, że zgubiła modem! I prawidłowo! Nie szanuje sprzętu, niech cierpi! A jeszcze podrążę ten temat, niech się dobrze odciśnie na Jej psychice, następnym razem nie zgubi!
– co tak dumasz – zapytuję niewinnie będąc przygotowanym na wybuch płaczu, żalu i rozpaczy ze względu na zgubiony sprzęt…
– a nad kopytami Rudego się zastanawiam, chyba go dziś będę musiała wystrugać.

Kurwa mać. Aż mi pieróg w gardle stanął. Co za baba…

*****

Późne popołudnie. Najwspanialsza-Z-Żon zbiera się do stajni. Wyciągam swoją Świętą Torbę z aparatami, wybieram jeden dla Niewiasty, przykręcam do puszki szkiełko, dobieram coś dla siebie, sięgam po nowy film… Fuck.
Obok ładowarki do akumulatorów leży modem Najwspanialszej-Z-Żon. Nie wiem co on tam robi, ale leży i bezczelnie łypie na mnie diodą. Czuję, jak krew odpływa mi z twarzy. Trzeba coś z tym zrobić. Wiem, podrzucę to gdzieś pod kanapę i zwalę na Najwspanialszą-Z-Żon! Tylko jak Jej się teraz pozbyć z pokoju? Szybko przerzucam pomysły pod czaszką, w końcu wypadalam:
– możesz na chwilę wyjść z pokoju i o nic nie pytać?
Oczywiście Najwspanialsza-Z-Żon nie wychodzi. I pyta:
– a po co?
PO GÓWNO!!!! – ciśnie się na usta. Ale spokojnie, jestem oazą spokoju…
– a po nic, możesz po prostu wyjść na chwilę?
A ta swoje coraz bardziej zaciekawiona:
– no ale po co?
No po co, po co, po sro! Bo chcę wyjąć ze swojej torby Twój net tak, żebyś nie widziała i podrzucić gdzieś żeby było na Ciebie!
– eeeeeeeeeee… a nie możesz wyjść? Już? Teraz?

Oczywiście babsko dalej twardo siedzi. Uparte toto jak osioł. Jej wzrok zaczyna błądzić po pokoju, w końcu trafia na mój otwarty plecak ze sprzętem. Oczywiście, pierwsze co zauważa, to nie pasujący nijak do czarnej reszty, wielki biały modem widoczny chyba nawet z kosmosu i odznaczający się na tle pozostałych zabawek jak sterczący chuj pośród ulotek kółka parafialnego.
– o, mój modem…
– tak.. Twój modem.. – potwierdzam załamując ręce – tylko co on tam robi, to ja nie wiem…
– a ja wiem! Kiedyś go wyciągnęłam i położyłam obok twoich akumulatorów, musiałeś go spakować razem z nimi! Czyli jednak nie zginął!
– no nie zginął…

*****

Poranek. Dzień następny.
Robię się przed lustrem na bóstwo. Graty do pracy spakowane, kajet spakowany, pieniądze na śniadanie są. Najwspanialsza-Z-Żon jeszcze okopana w pościeli pochrapuje cicho. O czym to ja miałem pamiętać… a tak! Dałem swój modem Najwspanialszej-Z-Żon gdy nie mogła znaleźć swojego. Budzę więc Niewiastę…

– Kotek, oddasz mi mój modem?
Najwspanialsza-Z-Żon równie zaspana co i zaskoczona próbuje zatrybić o co mi chodzi.
– eeeeeee… modem?
– no modem, ten czarny, dałem Ci wczoraj do pracy jak nie miałaś swojego…
– aaaaaa, tak.. – chwyta myśl moja Niewiasta blednąc nieco.
Coś mi tu nie gra. Z Jej zaspanych ust pada:
– tylko gdzie ja go mam? Chyba w plecaku powinien być, albo w torbie może, podasz mi plecak?
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa…

6.50
Wchodzę do pracy. W kieszeni mam modem. Mój. Czarny. Jednak się znalazł.
A następnym razem gdy Najwspanialsza-Z-Żon będzie chciała pożyczyć mój sprzęt po zgubieniu swojego, to powiem Jej żeby sobie maile gołębiem pocztowym wysyłała. O!

Share

Nie wiesz, że kobiety tak mają? oj gdzieś to miałam, gdzieś schowałam, gdzieś..pewnie w TOREBCE…bo tam mamy wszystko przecież;)
pozdr.
K.

Po raz pierwszy wyznaję publicznie: zgubiłam pendrive z milionem nieodzyskiwalnych zdjęć… 🙁
nie było go ani w 13 torebkach, ani pod kanapą, ani nawet w śmieciach
już nawet pogodziłam się z jego stratą, ale po tej notce zatliła się we mnie nadzieja, że Mąż go znalazł i czeka na dobry moment, żeby mi podrzucić 😉
Andzia