Miesiąc: Styczeń 2016

Sesyjnie.

No bardzo przepraszam, ale ja nie dam rady zdać tego egzaminu? No wiem, że już mam zaliczony przedmiot na 3, ale że tak powiem – mam mieć jakąś tróję na koniec semestru? Jedną taką paskudną? O nie!

Notatki w dłoń, zapiski, brudnopisy także, pisadeł cała garść, siadam oto ja! Samiec Alfa rozpyka wszelkie ścierwo matematyczne rzucone mu przez prowadzącego zajęcia! Co mi tu będzie jakiś – za przeproszeniem – profesorek cyferkami straszył!

…prowadzący wszedł do sali. Zapadła prawie idealna cisza. Gdyby dobrze się wsłuchać, można by usłyszeć jedynie odgłosy bijących serc, krwi płynącej przez napięte ze skupienia skronie, no i bulgot w trzydziestolatkowych flakach. Po cholerę żarłem przed egzaminem baton z suszonymi śliwkami, zapijając go kawą.

– Witam państwa, tak jak mówiłem, będą trzy zadania do rozwiązania. Sprawa jest prosta – dwa zadania poprawnie rozwiązane – cztery, trzy zadania poprawnie rozwiązane – pięć, jeśli komuś noga się powinie, to przepisujemy ocenę z tego, co zaliczyliście wcześniej. Czy są jakieś pytania?

Na sali cisza. Widać, że jeden ze studentów coś ciężko kalkuluje, mrucząc pod nosem jakieś “jeden, trzy, a dwa a jeden to tszi, ale tszi jak bez… nie…”. W końcu kalkulacja go przerasta, wstaje i wychodzi. Pierwszy poległy na egzaminie.
Wykładowca odprowadza czmychającego wzrokiem, po czym rzuca na tablicę pierwsze zadanie.
Wyszły kolejne trzy osoby.
Wykładowca wzrusza ramionami i nanosi na tablicę drugie zadanie. Wstają następne dwie osoby i uchodzą bokiem.
Po pojawieniu się trzeciego zadania na tablicy, wyszło nawet szydło z worka.

Ale nie nie nie, o nie, ja twardo siedzę! Rzucam okiem na tablicę – będę miał 4! To pierwsze zadanie zaraz rozpykam, do drugiego się nie zbliżam, a z trzecim powalczę. Więc biorę stado macierzy, tę przewracam, tamta obracam, potęguję, mnożę, jeb jej z Sarrusa, to jakieś badanko, tam analiza, jest! Mam wynik! Zadowolony z siebie siadam do zadania trzeciego. Zerkam w notatki wymyślając, jak rozpykać rzucone mi w twarz zagadnienie. Tu jakieś ka-od-es, tam jakieś sprzężonko, zarzucam ze wzora, podstawiam, robi mi się ułameczek, wymnażam skracam, a ułamek z ułamkiem w liczniku zamiast mi się jakoś redukować czy coś, dalej twardo się ułamkuje. Dobra, to tutaj dodam, tam odejmę, wyciągam deltę z Pitagorasa, a ułamkowe gówno nadal się rozrasta jak dług publiczny. Dobra, ostatnia szansa: biorę całe wyrażenie, dzielę przez zero, do wyniku dodaję pierwiastek z e^x, kończą mi się cyferki wyparte jakimś sposobem przez kolejne literki. Kurwa, chyba opracowałem jakiś nowy alfabet. Tak właśnie.
No i tym oto sposobem mam jedną tróję w indeksie.

*****

Sobota.
Nie dość, że przegrałem z egzaminem, to i z połączeniem śliwkowy-baton-kawa też przegrałem.
Świątynia dumania. W stanie ostatecznego skupienia, sunę wzrokiem po wnętrzu kabiny w uczelnianym sraczu. Moim oczom ukazuje się napis:

Pfffff, myśli, że cwaniak. Ale nie wie, że ja jestem cwańszy. Zanim siądę – oblizuję. Przecież na brudnym nie będę siadał! O!

Share


Zdjęcia: Jaskinia Kasprowa Niżnia

Jaskinia Kasprowa Niżnia – otwór wejściowy:

jaskinia-kasprowa-niznia-0002

Jaskinia Kasprowa Niżnia – droga do Sali Rycerskiej -> pierwszy komin, Komora Za Progiem, Wielki Próg, Komora Stalaktytowa, Gniazko Złotej Kaczki, Wielki Korytarz.

jaskinia-kasprowa-niznia-0003jaskinia-kasprowa-niznia-0020 jaskinia-kasprowa-niznia-0005 jaskinia-kasprowa-niznia-0006 jaskinia-kasprowa-niznia-0007 jaskinia-kasprowa-niznia-0008

Jaskinia Kasprowa Niżnia – droga od Sali Rycerskiej do Syfonu Danka:

jaskinia-kasprowa-niznia-0009

jaskinia-kasprowa-niznia-0016jaskinia-kasprowa-niznia-0012jaskinia-kasprowa-niznia-0013jaskinia-kasprowa-niznia-0010 jaskinia-kasprowa-niznia-0011

Jaskinia Kasprowa Niżnia – droga z Sali Rycerskiej do Zapałek:

jaskinia-kasprowa-niznia-0019jaskinia-kasprowa-niznia-0017jaskinia-kasprowa-niznia-0014 jaskinia-kasprowa-niznia-0015

Jaskinia Kasprowa Niżnia – droga w stronę Gąbek:

jaskinia-kasprowa-niznia-0021

Share



Kurs Taternictwa Jaskiniowego: Jaskinia Kasprowa Niżnia

Jaskinia Kasprowa Niżnia zaczęła przerażać już dzień przed zejściem, gdy to wieczorową porą racząc się złocistym płynem, usłyszeliśmy od Instruktora: “będzie można popływać”.
No dobra, moment. Pływanie – tak, ale w ściśle określonych warunkach, tj. słoneczko, wakacje, ewentualnie taka wielka wanna co robi bulbulbulbulbul. O ile dobrze kojarzę – jedyne bulbulbul jakie można zrobić w jaskini, to gdy człowiek siądzie dupskiem w speleokałuży dzień po zeżarciu wiadra fasolki.

Nie. Ja nie mam zamiaru wchodzić do żadnej wody! Stanowczo i jednoznacznie dzielę się z zebranymi swoim zdaniem na temat pływania, dopijam pi… energetyka i idę spać.

Tym razem naprawdę wcześnie zrywamy się z łóżek i przed godziną 7 wszyscy jesteśmy gotowi przy samochodach. Ruszamy w stronę Zakopanego, by zostawić samochody przy rondzie (na ul. Czecha pod Kuźnicami), skąd – jak na prawdziwych grotołazów przystało – podjeżdżamy busikiem pod dolną stację kolejki na Kasprowy Wierch. Pogoda sprzyja, podejście do jaskini idzie sprawnie i przyjemnie. W mniej niż godzinę jesteśmy pod otworem i przebieramy się w niedzielne, wyjściowe (czy też wejściowe) ciuszki.

jaskinia-kasprowa-niznia-7

jaskinia-kasprowa-niznia-13

Dojście do jaskini było bardzo… osobliwe. Wiele słyszałem i czytałem o łatwej drodze do tej dziury, ale rzeczywistość była naprawdę zaskakująca: delikatne podejście, kilka chwil przedzierania się przez las i już stoimy pod otworem. Jeśli pamięć mnie nie myli, to już dojście do Grzmiączki było o wiele bardziej wymagające. Kto by pomyślał, że tatrzańska dziura będzie łatwiej dostępna niż jurajska…

W planach mamy dojście do Zapałek, oraz (jeśli będzie taka konieczność) pomoc przy wynoszeniu sprzętu ekipie nurkującym dziś w jaskini (z STJ KW Kraków).

jaskinia-kasprowa-niznia-18 jaskinia-kasprowa-niznia-19

Zanurzamy się w otchłani… Droga przebiega bardzo sprawnie i przyjemnie. Nie wiadomo jakim sposobem w ułamku sekundy docieramy do Sali Rycerskiej, gdzie rozdzielamy się na dwa zespoły: pierwszy rusza w stronę Jeziorka z Zapałkami, a ja wraz z drugim decydujemy się na dojście do Syfonu Danka.

jaskinia-kasprowa-niznia-28jaskinia-kasprowa-niznia-27Idąc w kierunku Danka mamy pierwszą okazję do bliższego kontaktu z wodą – maleńki syfonik daje okazję do sprawdzenia jej temperatury, oraz wyrzucenia z siebie kilku nie do końca cenzuralnych słów na tematy ogólnie związane z chodzeniem po jaskiniach.

jaskinia-kasprowa-niznia-30

Finalnie docieramy do celu, robimy pamiątkowe zdjęcia i wracamy do Sali Rycerskiej.

I stała się tego dnia jedna, ważna rzecz. Podczas podejścia do Syfonu Danka, trafiło się kilka metrów do wymałpowania w niezbyt przyjemnej ciasnocie. Stanąłem pod półką/kominem, popatrzyłem w górę. Tak, tutaj moja droga się kończy, zespół idzie dalej. Nie zaryzykuję wejścia w tę rurę ze swoim przerośniętym, zawalatym dupskiem i cholernym łokciem.
Myśląc o tym, jednocześnie wpinałem się w linę. Kilka chwil później już się mościłem na górze.

Jeśli ktoś by mnie zapytał o najważniejszy moment wyprawy do Kasprowej Niżniej, to bez wahania opowiedziałbym o tym odcinku jaskini. Wlazłem, wspiąłem, przecisnąłem się, zanim skończyłem w myślach narzekać na dupsko, łokcie, łysinkę i zderzak Łągiewki.

Ruszamy do Jeziorka z Zapałkami. Od Sali Rycerskiej droga równie krótka, co przyjemna i malownicza.

jaskinia-kasprowa-niznia-38 jaskinia-kasprowa-niznia-40

Docieramy do celu, skąd po chwili wycofujemy się nie mając nic innego do roboty. 

Kasprowa Niżnia wydaje mi się… Mała? Jest tak przyjemną jaskinią, że jej zwiedzanie idzie aż za sprawnie. Tak jak Instruktor powiedział – moglibyśmy iść jeszcze w dół studnią za Zapałkami, jednak trzeba zostawić sobie coś na później. I przyznam, że chętnie, bardzo chętnie bym tam zajrzał…

Z pozostałych atrakcji Kasprowej Niżniej: jeden z nas decyduje się na kąpiel z kaczuszką, Instruktor próbuje nas utopić w Partiach Gąbczastych lewarując wodę w momencie, gdy ma pod sobą kursantów poupychanych w każdym dostępnym porze jaskiniowym, a ja prezentuję w jaki sposób nie należy przechodzić nad jeziorkiem, pokaz swój zwieńczając epickim zwaleniem się do wody.

Tia, że tak powiem… Najgłośniej się darłem na temat unikania wchodzenia do wody, a chwilę później osobiście wyrżnąłem ryjem do jeziora.

…i szkoda, że ktoś zdjęcia nie zrobił. Oj szkoda.

(więcej zdjęć i mapy oraz opisy dojść już wkrótce).
Share



Zdjęcia: Jaskinia Mylna – trawers: Mylna, Raptawicka, Obłazkowa

Komplet zdjęć do:

Jaskinia Mylna – trawers: Mylna Raptawicka Obłazkowa

Dojście do jaskini:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0002 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0003 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0004 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0005 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0006jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0008 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0009 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0010 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0011 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0012

Zejście z głównego szlaku na biegnące z prawej strony szlaki czerwony i czarny. Podejście do jaskiń:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0013 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0014 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0015

Jaskinia Obłazkowa:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0016 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0017

Jaskinia Mylna – otwór południowy:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0018

Jaskinia Mylna – Okna Pawlikowskiego:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0019 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0020jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0022

Jaskinia Mylna – dwa zamarznięte gluty w okolicy Okien Pawlikowskiego:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0023 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0024

Jaskinia Mylna – okolice skrzyżowania Ulicy Pawlikowskiego i Głównego Korytarza:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0025 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0026 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0027

Jaskinia Mylna – Okna Pawlikowskiego – trzecie okno z obejścia przez korytarz równoległy do Ulicy Pawlikowskiego i sam wspomniany korytarz:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0028 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0029 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0030 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0031

Jaskinia Mylna – korytarz od Okien Pawlikowskiego (#3) do Chórów:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0032 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0033 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0034

Jaskinia Mylna – Chóry:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0035 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0036

Jaskinia Mylna – Okolice Wielkiej Izby:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0037

Jaskinia Mylna – Wielka Izba:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0038 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0039

Jaskinia Mylna – droga od Wielkiej Izby przez Białą ulicę w stronę Białego Chodnika:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0042 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0043 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0044

Jaskinia Mylna – Wielki Chodnik i Wysoka Szczelina:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0045 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0046 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0047 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0048 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0049 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0050 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0051

Jaskinia Mylna – korytarz do Komory Końcowej i sama Komora:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0052 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0053

Jaskinia Mylna – wyjście z jaskini i droga powrotna:

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0056jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0059jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0062 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazowa-0063

Share



Jaskinia Mylna – trawers: Mylna Raptawicka Obłazkowa

Późnym wieczorem docieramy Kiry. Mając wolną sobotę (zejście kursowe planowane jest na niedzielę), chcemy spożytkować dzień na odwiedzenie jaskini Mylnej. Mając na uwadze fakt, że ostatnimi czasy zostało odkopane przejście Raptawicka-Mylna, a i połączenie Mylnej z Obłazkową ma się dobrze, zaczyna nam się klarować w głowach projekt MROK: Mylna-Raptawicka-Obłazkowa-Kościelisko (Kościeliko pojawia się tam bez żadnego merytorycznego uzasadnienia i niby jest bez sensu, ale dzięki „K” na końcu nazwa projektu brzmi bardziej złowieszczo i PRO).

Późnym wieczorem na wszelki wypadek kładziemy się spać, zanim wpadniemy na pomysł dodatkowego przekopania się z Mylnej do Jaskini Łokietka i tuneli Wielkiego Zderzacza Hadronów.

Wyprawa do Mylnej miała być swego rodzaju lekiem, chwilą oddechu po Rysiej. Wykorzystując chwilę spokoju i okazję do przejścia dziury w swoim tempie, zabrałem się za plany jaskini.
Wiem, śmiesznym może się wydawać rozmach z jakim planowałem akcję “Jaskinia Mylna” – w końcu to jakaś turystyczna pseudodziura, gdzie ciężko się zabić, do której nie idzie się osiem godzin i która nie wymaga stu kilogramów lin poupychanych w plecaki. Jednak czasami chcę zrobić coś dla siebie, po swojemu, jakkolwiek karykaturalne by to nie było.

Jaskinia Mylna prezentowała się nie tylko jako klasyczny ślizgacz dla sprawnych inaczej. Po odkryciu przejścia z Raptawickiej, zaczęła być obiektem który poza rekreacyjnym przejściem może zaoferować jednocześnie jakiś cel. Wyzwanie.

Podczas przygotowań do odwiedzin dziury, gdy już wstępnie zdecydowaliśmy się na trawers z jaskini Raptawickiej do Mylnej, pojawił się problem: brak materiałów dotyczących tego przejścia. Speleoklub Tatrzański na swojej stronie zamieścił tylko krótką notatkę, nie podając szczegółów. Jednocześnie nie mogłem wyszperać w Internecie jakiegokolwiek opisu przejścia nowej trasy. Dopiero na pgi udało mi się znaleźć konkretną informację: “7 lutego 2015 r. F. Filar i M. Parczewski łączą koniec Lewego Korytarza Jaskini Raptawickiej z korytarzykiem nad Kominem Połączeniowym w Jaskini Mylnej.“. Widząc, że w opisie pojawiła się wzmianka o lokalizacji przekopu, liczyłem na uwzględnienie przejścia w planach. Nie zawiodłem się.jaskinia-mylna-raptawicka-polaczenie-trawersZaopatrzony w plany, przekroje i kilka notatek, pozwalam sobie na odrobinę optymizmu i wiary, że uda nam się zrobić trawers Mylna-Raptawicka.

trawers-mylna-raptawicka-plan

Wcześnie rano zrywamy się z łóżek i już po godzinie dziewiątej stajemy u wejścia do Doliny Kościeliskiej. Krótki (40 minut) spacerek uprzyjemniamy sobie ogólnymi rozważaniami na temat ludzkiej egzystencji, wartości w życiu, pośladków mijanych niewiast i próbie rozwiązania zagadki, dlaczego teraz nikt nie wypasa owiec.

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-9

Po wejściu na szlak biegnący w stronę jaskiń Raptawickiej i Mylnej, zostajemy sami. Droga jest praktycznie dziewicza, mamy przed sobą ślady tylko jednej osoby. Sytuacja zmienia się dopiero gdy czarny szlak rozstaje się z czerwonym – droga na Mylną tego dnia nie zaznała jeszcze ludzkiej obecności. Starając się nie powybijać sobie zębów, tuptamy do Mylnej czerwonym szlakiem.
Przed trafieniem do głównej otworu jaskini mijamy jeszcze Obłazkową, którą mamy w planie zaatakować od strony jej większej siostry.

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-18

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-26

Spacer po jaskini zaczynamy od otworu południowego, skąd (po wykonaniu kilku landszaftów przy oknach Pawlikowskiego), kierujemy się w stronę głównego korytarza, by po chwili ostro skręcić w stronę Chórów.

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-28jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-29jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-43 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-48 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-52Po drodze zahaczamy o „trzecie” okno (południowe), a po zwiedzeniu zakamarków chóralnych ruszamy Ulicą Pawlikowskiego w stronę Wielkiej Izby, gdzie (jak głoszą plany) znajduje się przekop do Jaskini Raptawickiej. Udaje nam się orientacyjnie zlokalizować miejsce przekopu, jednak dojście do niego przekracza nasze możliwości. O ile jeszcze istnieje szansa wspięcia się w kierunku otworu, tak niestety z dołu nie widzimy jak dalej biegnie korytarz, zaś plan nie określa jednoznacznie, jak bardzo ciasno, parszywie i nieprzyjemnie może wyglądać przeciskanie się do Raptawickiej.

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-61trawers-mylna-raptawicka-01 trawers-mylna-raptawicka-02jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-62

Dochodzimy jednogłośnie do wniosku, że trasa jest do zrobienia, ale z góry (od strony Raptawickiej) z górną asekuracją lub z normalnego stanowiska.

Z jednej strony – było trochę smutno gdy tylko pocałowaliśmy ścianę żegnając się z wielkimi planami zaliczenia przejścia, jednak z drugiej – skrajnym idiotyzmem byłoby pchanie się w górę bez informacji jak wygląda przejście od strony Jaskini Raptawickiej. Wyprawa “na górę” standardową drogą nie wchodziła w grę tego dnia – nie uwzględnialiśmy czasowo tego przejścia w planach. Rzecz kolejna: biorąc pod uwagę jak wyglądało dojście do Mylnej, podejście pod Raptawicką mogłoby się skończyć dla nas nieciekawe. Chyba trochę za dużo lodu, śniegu i łańcuchów jak na nasze możliwości tamtego dnia.

Zadowoleni z faktu, że nasz zdrowy rozsądek nie pozwolił nam się narażać i zabić, czy zrobić innych przykrych rzeczy, wpadamy z odwiedzinami do Skośnej Komory i po kilkunastu minutach ruszamy Białą Ulicą. Po rozczarowaniu przejściem do Raptawickiej, mijamy otwór  prowadzący do Obłazkowej bez większych emocji – widocznie dziś MROK nie jest nam pisany.
Przed pożegnaniem się z Jaskinią Mylną odwiedzamy jeszcze Wielki Chodnik.

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-66


jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-71 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-73 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-74 jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-75

Po 2.5 godz, wychodzimy z jaskini zadowoleni z życia i schodzimy w stronę Doliny, próbując nie połamać sobie nóg na zasypanym śniegiem zejściu.

jaskinia-mylna-raptawicka-trawers-oblazkowa-81

Wnioski co do jaskini Mylnej: przyjemna, rekreacyjna dziura idealna na pierwsze wizyty pod ziemią. Co do MROKu – temat jak najbardziej do zrealizowania, ale jako osobna wyprawa mająca zaliczyć trawers.

Przy obiedzie zaczęliśmy się zastanawiać: czy Mylna jest jaskinią, która powinna być pierwszymi podziemiami w które można zaprosić ludzi chcących spróbować sił w jaskiniowych czołganiu? Zazwyczaj z nowymi osobami wybieraliśmy się na Jurę, jednak czy tamtejsze jaskinie są w stanie pokazać tak szeroki przekrój możliwości co Mylna? Dziś jestem pewien: gdy ktoś poprosi mnie o zabranie w jakąś dziurę by zobaczyć “jak to jest”, pomyślę o Tatrach i Systemie Jaskiń Pawlikowskiego.

Komplet zdjęć z tego przejścia znajdziesz tu:

Zdjęcia: Jaskinia Mylna – trawers: Mylna, Raptawicka, Obłazkowa

Późnym wieczorem dojeżdża do nas reszta klubowej ekipy. Na niedzielę mamy zaplanowaną Kasprową Niżnią.

CDN.


Uwaga: poniższe notatki są moimi osobistymi zapiskami, zbiorami informacji mogącymi mi się przydać kiedyś w przyszłości. Nie należy ich traktować jako materiał szkoleniowy, instruktażowy, porady czy sugestie. Informacje pochodzą z jaskiniepolski.pgi.gov.pl, kktj.pl i moich własnych materiałów.

Dojście 1: Kościelisko -> Polana Niżnia Pisana -> prosto szlakiem, za mostkiem (po lewej stronie w skale na dola na poziomie wody wylot z dziury) z prawej strony odłącza się szlak czerwony i czarny. Czerwony idzie do jaskini i PRZEZ jaskinię.

Pliki:

jaskinia-mylna-dojscie mylna-plan mylna-przekroj mylna-raptawicka-plan-polaczone raptawicka przekroj raptawicka-planjakinia-mylna-mrok

Share



Potu Kropelka.

Wtorkowy wieczór. Pożegnawszy się czule z Ajaxem, tuptam radośnie na salę. Sala jest dobra, bo można tam się poruszać. Tak solidnie poruszać, a poza jaskiniami ostatnio nie ruszałem się wcale. No bo łokieć się zrastał, no bo egzaminy były i trzeba było się uczyć, bo to, tamto, sramto i owamto.
Gdy w końcu sexappeal zaczął przelewać się bokami, nadszedł moment, by rozbujać nieco swą galaretę i sprawdzić, jak daleko mi do fit-zawału.

No bo z salą, to jest tak, że sala cieszy duszę i nerwy ukoi gdy człowiek walczy rozpaczliwie o złapanie kolejnego oddechu, sala ucho dopieści muzyczką sympatyczną lejącą się z głośników, a i dla oka się coś znajdzie gdy akurat powabne fokarium zbierze się wokół by swe atrybuty prężyć, rozciągać i się pochylać. Ach te gibkości, kształty i formy! Trzeba tylko uważać, by dobrze stanąć i w odpowiednim czasie na zajęcia przychodzić, bo jeśli człek źle trafi, to zamiast fokarium – marświnarium oczom jego się ukaże. A to nie jest widok dobry, bo i apetyt do ćwiczeń odchodzi i apetyt ogólnie gastronomiczny znika, a jeśli człowiek na jakieś schylenie trafi, to i na wskutek szoku później z dwa dni bryknąć nie chce…

Tia.  Ale oto ja! Samiec Alfa! Gdzieś pomiędzy fokarium a morświnarium jest moja grupa: alfa-hospicjum sprawnych inaczej. No bo gdy jakikolwiek ssak niewieści ćwiczy, to zawsze toto jakieś takie gibkie, z gracją się porusza, a nawet jeśli i czasami przez przypadek bobrzym ogonem zabłyśnie, czy tam wielbłądzią stopą pogrozi, to wszystko jest jakieś takie wysublimowane.
No chyba, że stopa wielbłądzia wilgocią ocieka. Albo z rowa włosy wystają.  A fe.

Tak czy inaczej – przybyłem i ja. Pączek w maśle – urwał jego nać – ja sam i stado niewiast. Część z nich znam z czasów przedoperacyjnych, część to nowe twarze. Wciągam brzuch trochę mocniej, sprawdzam, czy brwi równo leżą a i czy dredziki prezentują się odpowiednio, odchrząkuję i ruszam pomiędzy ludzi. Tzn pomiędzy niewiasty.

Najważniejsze, to przetrwać oczekiwanie na otwarcie sali. Podczas wyczekiwania wszyscy są zebrani w dosyć jasnym pomieszczeniu, więc wyraźnie widać wszelkie niedostatki, naddatki, niedoskonałości i inne ostatnie grzeszki, jak np. ten powiększony zestaw z kanapką drwala. Dzień po dniu. Przez ostatni miesiąc.
I ciastko sezonowe do tego.

Przez to wszystko każdy czeka niecierpliwie na otwarcie sali, bo sala jest ciemniejsza i można tam w końcu wypuścić brzuch i klapnąć na dupie w półmroku i bobrzego ogona i sexappealu cieknącego bokami nie widać. Tylko półmrok, mata i godzina cierpienia i pokuty za każde ciastko sezonowe i każdą fryteczkę i małego cheesburgera do tego. I drożdżówkę ze śliwką, bo śliwka to owoc, a ciasto to zboże a zboże to roślina, więc drożdżówka ze śliwką to sałatka.

Godzina 20:20.
Końcówka ćwiczeń. Zlany potem siadam na dupsku, by nieco się porozciągać po tych wszystkich podskokach, wymachnięciach, przykucnięciach i innych przywodzących na myśl człeka w potrzebie, stojącego przed zamkniętymi drzwiami WC.
Równo z grupą prostuję nogi, rozszerzam je, prostuję kolana, chwila dla lędźwi, czyli przechył do tyłu i przeciągnięcie, a teraz chwila pracy, czyli przechył do przodu i najdalej łapami pomiędzy nogami, najdalej jak się da się kładziemy i… kurde, sznurek od spodenek za mocno zawiązałem, bo mi blokuje przy brzuchu i dociągnąć się w dół nie mogę. Luzuję sznurek, wracam do pozycji, rzucam się ciałem pomiędzy swe nogi wyprostowane i… nadal mnie coś blokuje. Co jest, ręcznik mi został na udach, czy ki czort? Zerkam do lustra.
Oto ja. Łysiejący playboy w przepoconej koszulce, siedzący na dupie pośród niewiast o wnętrzach zapewne równie wartościowych, co galaretowatych bokach. Ja. Zlany potem, próbujący sięgnąć do przodu ponad brzuchem, który bezczelnie zwalił mi się na nadjajcze, skutecznie blokując możliwość sięgnięcia rękoma do przodu.
Pot, brzuch i wygolony łeb, by łysin nie było widać.
No kurwa, normalnie nowy, lepszy ja!

*****

Trochę przed godziną 22 wychodzę z szatni.
Organizm jeszcze drży, tu strzyka, tam trzeszczy. I pomyśleć, że za to płacę.
Ale nic. Ludzie płacą za Active Walk. To takie nowe, modne ćwiczenia. Polegają na tym, że uczestnicy zamiast skakać, czy brykać, czy coś wyciskać – przez godzinę chodzą na bieżni. Tak, płacą za to, by sobie pochodzić. A na zajęcia przyjeżdżają samochodami.

LOL.

Share


Zdjęcia: Szczyrk 2015/2016

Kilka zdjęć ze Szczyrku – przełom 2015/2016.

Tym razem bez jaskiń, typowe wygodnictwo, tj. wyciągi, knajpy, a zamiast schroniska – prawie wygodne wyrko w pensjonacie.
szczyrk08 szczyrk07 szczyrk06 szczyrk05 szczyrk04 szczyrk03 szczyrk02 szczyrk01szczyrk09

Share