• "date": "29 listopada, 2020"
  • "title": "Sukcesy i porażki"

Jakimś magicznym sposobem świat się skurczył.

W ciągu godzinnej przechadzki po lesie, jestem w stanie odwiedzić wszystkie miejsca, które z czasów dzieciństwa pamiętam jako niepowiązane ze sobą lokalizacje. Jako odrębne twory, do których trzeba było z osoba szykować całodzienną wyprawę pełną przygód i niespodzianek.

Dziś, podczas zwykłego popołudniowego spaceru, jednym krokiem przemierzam setki dziecięcych kilometrów. Niby fajnie, że tak szybko chodzę, ale jednocześnie zabijam wspomnienia o dziecięcych dniach spędzonych na błądzeniu w lesie. Bo błądzenia nie było, bo ścieżki są łatwe do rozpoznania i namierzenia. Bo nie ma ich aż tak wiele, bo milion argumentów mówi o tym, że dziecięca wyprawa po leśne przygody była guzik warta.

Czy właśnie tak wygląd śmierć dziecięcej fantazji?

Świat się nie tylko skurczył, ale i poukładał. A może to my go poukładaliśmy? Nie jest to istotne. Ważna jest jedna rzecz: w poukładanym świecie nie ma miejsc, w których może się schować magia. Nie można jej przez to odkryć, przeżywać, kontemplować. Nawet leśnie ścieżki stały się łatwe i czytelne i na żadnej z nich nie czyha za zakrętem duch, potwór, zwierz nieznany nauce. Bo ścieżki leśne są ułożone na google maps, bo dziwne pozostałości pradawnego zamczyska to ruiny wieży ciśnień, a odkryte w wieku młodzieńczym kazamaty w środku lasu, to resztki zapomnianego przez historię, murowanego sracza.

Coś kiedyś zdechło, ale pustkę po trupie już wypełniły inne rzeczy, wszak świat nie lubi próżni. Poszukiwanie magii zastąpione zostało przez poszukiwanie wiedzy, tworzenie wyimaginowanych historii w młodzieńczym łbie oddało pole tworzeniu ciągu kodów, rozwiązań dziwnych problemów, a walka patykiem z pokrzywami stała się walką z chaosem w danych. Wszystko jest takie jakby bardziej na poważnie, przydatnie, wszystko daje wymierne korzyści, więc niby jest lepsze, tylko…
Skąd w sercu ta tęsknota za dziecięcą fantazją i naiwnością?

Czy to nie jest tak, że tworzymy sobie teraz wyzwania by przeżywać jeszcze większe sukcesu niż te przeżywane ostatnio, gdy wyzwania były mniejsze, a wszystko po to by przygotować się do jeszcze większego wyzwania z jeszcze większym sukcesem na mecie by… zabić żal i tęsknotę za rzeczami prostymi?

– Jak ci minął dzień?
– Świetnie, rozwiązałem problem danymi w projekcie XYZ. Klient jest przeszczęśliwy, będzie premia! A Tobie?
– W lesie uciekaliśmy przed dzikiem i się zgubiliśmy i się okazało, że to nie dzik tylko jamnik i się okazało, że wyjechaliśmy na tej wielkiej polanie i rowery są całe w błocie.
[zazdrość]

Praca, zaangażowanie i efekt: premia, pieniądze. Toksyczne, szeleszczące odpady eksploatacji człowieka. Odpady, za które człowiek spróbuje sobie kupić to, co stracił poświęcając się zaangażowaniu w pracy, by w komórce “premia” uzbierała się solidna porcja cyferkowego substytutu życia.

Tegoroczna jesień zdecydowanie mi nie służy.

Share