• "date": "19 stycznia, 2021"
  • "title": "Skrzączaki"

Rok 2021 zapowiada się rewelacyjnie. Rok 2021 zaczął się nieźle. Rok 2021 sprawi, że nie będziemy się nudzić.

Styczeń przywitał nas zimą, taką prawdziwą, z mrozem, śniegiem, kurwującymi kierowcami uzbrojonymi w skrobaczki i pokracznymi Dżesikami próbującymi brnąć przez śniegi w futrzanych kozaczkach. Zima, poza wcześniej wymienionymi atrakcjami, dostarczyła także krótki flashback z czasów, gdy człowiek odurzony dzieciństwem, zaczynał przeżywać okres świąteczny zaraz po Wszystkich Świętych, a kończył jakoś w połowie lutego.
Tak, tegoroczna zima pokazała mi coś, czego nie widziałem chyba od kilkunastu lat: skrzący się śnieg.

Moment magiczny: prawie północ, pies na smyczy, wokół pustka i cisza. W zasadzie można usłyszeć trzaskający mróz i ciche pat-pat kolejnych, osiadających na świecie płatków śniegu. W tym wszystkim, z niezmierzonej bieli pod nogami, zaczęły się do mnie skrzyć drobiny przemrożonego(?) śniegu. Wielki, biały, puszysty dywan ożył, rozpoczął przedstawienie, prezentował się niczym zalotnik chcący zaimponować potencjalnej ofierze brombrania.

Chyba zatkało mnie na dłuższą chwilę, bo z zadumy i zachwytu wybudził mnie pies, trącając moją dłoń nosem z przymarzniętym doń śniegoglutem.

To skrzenie, ono gdzieś występowało poza śniegiem. Gdzieś w okresie zimowym, ale nie na dworze. Gdzieś w związku z choinką, ale nie na niej i nie pod nią.

Musiałem solidnie poszukać w pamięci.

Kilkanaście godzin później dokopałem się do skrzącego wspomnienia, pachnącego gumą arabską, kurzem i brzmiące zgrzytem nożyczek tnących karton: w szkole podstawowej, poza przygotowywaniem ozdób na choinkę, robiliśmy też kartki świąteczne. Zwykłe, dziecinne wyklejanki, z brodą Mikołaja zrobioną z waty, workiem na prezenty z kawałka szmatki i… lśniącymi na niebie gwiazdami, zrobionymi z wysypanych na plamki kleju szczątkami kruszonych bombek. Tak. Należało namalować klejem kształt gwiazdki i posypać go chrupiącymi kawałami skorupek.

Wspomnienia wróciły z pełną mocą. Bombkowy gruz wbijał się w palce, wchodził pod paznokcie, brudził piórniki, ubrania i wyglądał najpiękniej na świecie. Lśnił. Jak śnieg styczniu 2021 roku, ponad 30 lat później.

Za oknem nadal prószy, kierowcy wciąż kurwują na białe gówno sypiące się z nieba, futro na kozaczkach posklejane brązową breją, przypomina bobrzego mymłona z wiosennego roztopu. A ja niezmiennie mam przed ślepiami lśnienie okruchów bombek.

Kiedyś pokażę, jak zrobić łańcuch na choinkę wg dwóch różnych metod, jak ukleić z masy solnej aniołka i jak wykleić najpaskudniejszą na świecie świąteczną kartkę, która w świetle lampek będzie lśnić milionem gwieździstych blasków.

Share