• "date": "25 października, 2021"
  • "title": "Dotknąć legendy"

“Chciałbym podziękować za Waszą muzykę. Za moje wszystkie lata z nią. Zrobiliście kawał dobrej roboty, Wasza muzyka jest czymś dla mnie naprawdę ważnym.
Dziękuję jeszcze raz.”.

Istnieją w nierzeczywistym wszechświecie istoty równie nierealne, co idealne. Towarzyszą nam przez dziesięciolecia, pojawiając się czasami za pomocą efektów swojej bytności. Są całkowicie nienamacalne, a mimo to jak jak najbardziej rzeczywiste są dowody ich istnienia.
Jest muzyka, która towarzyszy mi od zawsze, od kiedy pamiętam, muzyka, która uczestniczyła w kreowaniu mnie takiego, jakim siebie obecnie znam. Na każdym etapie mojego życia byli gdzieś obok: zachwycali, intrygowali, wznosili i rzucali o ziemię. Coś, czego do końca nie rozumiałem, bo i zrozumienie było dla mnie zbędne. Liczyła się forma, sposób, w jaki opowiadana mi była historia, której nie pojmowałem. Nie przez lenistwo. Nie przez niechęć.

Po prostu potrafiłem się zachwycić każdym kawałeczkiem brzmienia.
I jebać treść.

W sobotni wieczór oparłem się o ścianę. Z butelką piwa w ręku tylko stałem i aż słuchałem. Trochę trudno mi było zaufać, że wokal ze sceny może być tak podobny do tego, co znam z płyt. Trochę denerwowały potopione niskie tony tłukące decybelowymi kutasami z głośników, jakby to była jakaś hardstylowa impreza. Trochę wszystko nie do końca się kleiło, ale mimo to zatopiłem się po uszy. W atmosferze, w światłach, w dźwięku, we wszystkim, co do tej pory nie było integralną częścią przeżywania TEJ muzyki. Pieprzony, mityczny jednorożec z równoległej rzeczywistości wskoczył mi na plecy i wydymał w uszy swoim eletrogotyckim rogiem.
Ależ to było dobre!

I nierzeczywiste.
I doskonale niedoskonałe.

Więc zachowałem się po koncercie jak pieprznięta, nastoletnia psychofanka. Mając okazję, po porostu podszedłem do wokalisty Clan Of Xymox podziękować za coś, o czym pojęcia nie miał, co było dla niego totalnie nieistotne i niezrozumiałe. Bo czasami po prostu trzeba podejść i podziękować, nawet, jeśli za plecami ktoś wyszepce: “no pierdolnięty, no”.

Dotknąłem legendy.

***** ***

Z zapisków do wpisu:

Wiatrak, electro Goth koncert. Dziwnie. Zamiast stada ponętnych, młodocianych Gothek powbijanych w obcisłe, skórzane ciuszki, stado łysiejących kolesi 40+.
Dobrze, że średnia obwodu pasa taka duża, nie muszę mieć wciągniętego brzucha, a i tak w ogólnym ujęciu wyglądam nie najgorzej. 

Share