• "date": "14 listopada, 2021"
  • "title": "Hokus pokus, bicz!"

Kiedyś był taki film albo i książka: coś o starej szafie, czarownicy, króliczej norze i gościu, który był kotem o dziwnym imieniu. Memsolon, czy inny Pchłosolon. Jakieś kapelusze tam były, lew, co nie miał serce i chyba rycerz, co miał wrzucić do wulkanu jakiś Pierścień Atlantów, albo kawałek uszczelki pod głowicę z Pana Samochodzika.

Nieistotne.

Ważne jest to, że w całej tej bajkowo-fabularnej plątaninie zlepku wątków i wydarzeń, ile by nie doklejać kolejnych filmów i książek i opowiadań babć, nie znajdzie się to, co spotkało Nas w ostatnich dniach. Kilka zdań rzuconych kiedyś nieopatrznie w czasoprzestrzeń, zaowocowało po kilku tygodniach(?) ciągiem wydarzeń, który przeniósł nas do…

Bajki.
Dosłownie.

Bajki, o której nie można mówić, bajki, której nie można opowiedzieć.
Bajki, która mogła na ten moment zostać jedynie przeżyta i zachowana we wspomnieniach.
Bajki, którą można przeżywać jedynie wewnętrznie.

Bajki, która sama opowie się za jakiś czas, wyskoczy jak Filip z konopi i oznajmi: już!

***** ***

…co Emil odwalił, to po prostu padniesz!

Share