• "date": "23 stycznia, 2022"
  • "title": "Linia czasu"

Jak to jest, jak to było nie budować własnej linii czasu? Przemijać, nie pozostawiając po sobie nic w historii?

Jak to jest, że oszukujemy się niezmiennie, wmawiając sobie, że cyfrowy ślad pozostawiany przez nas gdzieś w chmurze, coś znaczy? Jaki sens ma wmawianie sobie, że sensowne jest oddawanie cząstki siebie chmurze, która może zniknąć, gdy tylko ktoś wyciągnie odpowiednią wtyczkę?

Kiedyś zaprzedawaliśmy wspomnienia i duszę blog.pl, później photoblogowi. Tworzyliśmy ciąg wpisów będących mniej lub bardziej prawdziwym odbiciem rzeczywistych wydarzeń. Ambitni rzeźbili na republice do momentu, gdy php nie stało się na tyle dostępne, że narodziła się masa porozrzucanych w cyfrowym bezmiarze mniej, lub bardziej wartościowych stron. Teraz przewala nam się nad głowami kolejna fala gówniano-cyfrowego tsunami, które w fali zer i jedynek niesie nic więcej, jak bezwartościowy bełkot treści, która ma sensu tylko na tyle, na ile wymaga tego MFA.

Prowincja rozsiada się na dysku, powstają zdjęcia zapamiętywalne, kadry odpowiednie, wypełnione w sposób więcej niż zadowalający. Ale co z tego? Gdzie budować z nich historię? W przemijających chmurach? W kawału dysku ulokowanym gdzieś w najodleglejszym zakamarku serwerowni? Wrzucać to na kolejną platformę, która przeminie tak samo, jak jej poprzedniczki?
Bez sensu.

Życie bezcelowo dryfuje na cyfrowych powierzchniach, starając się nie utonąć w bełkocie zer i jedynek. Treść jest konsumowana i zapominana. Co gorsza – dostępne pojemności sprawiają, że nie trzeba się martwić o jakość danych – można nadrabiać ilością. Nie trzeba wybierać, nie trzeba odrzucać, nie trzeba zastanawiać się nad tym, czy…

Hm.

O kurwa.

Share