• "date": "3 czerwca, 2022"
  • "title": "Wielkie otwarcie"

Zdarzyło się coś, czego nie przeżywałem od wieków. Znalazłem skarb, którego za bardzo nie szukałem. Jestem… zatkany. Odetkany. Oblany, wyczyszczony i odświeżony. Wzniesiony. I rzucony o ziemię.

Pierwszy raz od wieków w słuchawkach zawitało coś, o co nie prosiłem. Nie tyle, że nie chciałem o to prosić, co bardziej zapomniałem o istnieniu zjawiska zwanego odkryciem. Przez duże O.

Wrzucając kilka cebulionów do radiowej skarbonki, nie chciałem stać się łaskawym patronem. Chciałem tylko mieć możliwość wygodniejszego dostępu do audycji, których nie mam okazji wysłuchać w czasie, gdy lecą o zwykłych porach. Chciałem mieć ciut wygodniej, ciut bardziej podręcznie i przyjemniej podczas przegryzania się przez deskę.
Tymczasem poza wygodą, otrzymałem wszystko, o czym zapomniałem, czego nie wymówię, bo nie pamiętam nazw. Określeń. Bo są nieistotne. Bo wczoraj w nocy wyrwało mnie z butów i uniosło nad chodnik.

Baasch w Neurotransmisji podsunął mi pod nos złotą tacę z tworami, których nie śmiem dekomponować, analizować, przeżywać. Których misterna konstrukcja jest równie prosta co złożona, zawiła i czytelna. Których suma form jest jednocześnie ascetyczna i groteskowa w swojej własnej plątaninie. Twór doskonały, emocjonalno-muzyczny fraktal, którego algorytm pozwala się zagłębiać w N do N`tej iteracji, niekończąca się podróż tymi samymi ścieżkami, na których nie sposób postawić drugi raz stopy w ten sam sposób.

Magia przez duże M.
Mógłbym o tym bełkotać godzinami.

Share