• "date": "31 lipca, 2022"
  • "title": "W (nie)znane"

Bez względu na to, jak zakończą się w najbliższych dniach rozmowy i negocjacje, przeżywam „w nieznane”. Męczę się, spalam, walczę z obawami i niepewnością. Najchętniej uciekłbym przed nieznanym. Przed tajemnicą, która grozi, destabilizuje, a jednocześnie pociąga, kusi i stara się pokazywać rzeczy piękne.
Hipnoza.

Nie rozumiem, jak mógłbym po prostu zamknąć za sobą drzwi i nie wrócić.
Nie wiem, nic nie wiem. Próbuję się wyciszyć muzyką, snuciem się po nocach, rżnięciem potworów szlajających się w Bibliotece Zoltana – nic nie pomaga. Chyba faktycznie najoptymalniej będzie schować się pod kołdrą i przespać etap decyzyjny. Może po przebudzeniu wszystko będzie już poukładane na nowo, dzięki czemu nie poniosę odpowiedzialności za ewentualny fakap.
Plan jest dobry, ale jedynie prawie idealny, bo to jednak ja muszę powiedzieć tak, powiedzieć nie.
Muszę.

Nie jest to już kwestia chcę/nie chcę, nie jest to kwestia nieużywania słowa „muszę”, bo tak naprawdę nic nie muszę. Tym razem te wszystkie owadzie, komarze i musze muszę bzyczą domagając się decyzji, którą podjąć trzeba. Którą podjąć muszę. Przecież nie można jednocześnie być i nie być. Nie jestem kotem Schrödingera.
Największym paradoksem jest to, że nawet nie zmieniając nic, zmienię wiele. Nie podejmując decyzji, podejmę decyzję.
Zostałem skazany na znak zapytania.

…a wokół tego wszystkiego istnieją wiekowe ściany, bezczelnie przyglądające się upływowi czasu i przemijającym żywotom. Odkryłem, że nie trzeba jechać do prastarego zamczyska, by dotknąć kamieni, po których stąpała inna cywilizacja, inna rzeczywistość, inne problemy i nadzieje. W zasadzie wystarczy oprzeć się o ścianę centrum handlowego stojącego w miejscu zamku, którego nigdy nie było.

Share