• "date": "16 września, 2022"
  • "title": "Pętla"

Czy czytając swoje odręczne zapiski sprzed lat, słyszę w głowie swój własny głos?

Czy bardziej słyszę głos, czy czuję zapach rozpalanego kominka i cieszę się z końskiego kurzu na klawiaturze? Czy każde krzesło skrzypi tak samo, czy każde z nich opowiada swoją własną historię melodią odmienną od innych? Czy deski podłogowe potrafią śpiewać w chórze?

Czy rama okienna potrafi opowiadać o twarzach, które zaglądały przez okno niezdarnie, czasami z nerwów podskubując kit? Czy mokra ziemia może być mokrą tyle razy, by udało się z niej zmyć kur3stwo ostateczne i nienawiść, którą od lat niespiesznie sączą korzenie pobliskich drzew?

I gdzie jest w tym wszystkim jakaś podpowiedź dotycząca planu, który to wszystko uzasadnia? Gdzie jest przyczyna i co ma być skutkiem? I dlaczego po drodze tyle razy trzeba być powalonym, lub co gorsza, trzeba potknąć się o głupotę?

Jeśli nic nie dzieje się bez przyczyny, to co może być zamiarem w przemijaniu? Dlaczego deska musi zbutwieć, drzewo obumrzeć, a idea zostać zdeptana? Czy to jakiś chory krąg życia, niekończąca się udręka wiecznej karuzeli pomiędzy narodzinami a śmiercią? Która chora wszechnieokreśloność zaprojektowała cały ten cyrk? A może to po prostu zlepek gówna na niepojętej nad-rzeczywistości rozciągniętej na nie-linii nie-czasu?

Zaczynam macać w ciemności, szukając chwytu przedsekundy-pierwszej-przedsekundy. Zaczynam szukać uzasadnienia rzeczy małych. Przecież gdzieś musi być sens podważania kolejnych ról i uzasadnień? Gdzieś musi być w tym wszystkim powód.

Chyba.

Czy da się coś takiego wyśpiewać?

Share