• "date": "4 listopada, 2022"
  • "title": "Krok dalej"

Deszcz śmierdzi smogiem albo smog śmierdzi deszczem.
A wszystko równo śmierdzi kurczakiem z rożna.

Na ile cześć i chwała bohaterom ma sens w dacie ustalonej? O ile (jeśli) istotniejsze jest dla siebie samego oddanie pokłonu, gdy w naturalny sposób postać nawija się na kłębek słów i wspomnień? Czy da się to zmierzyć? I czy zmierzenie tego jest jakkolwiek istotne dla kogokolwiek?

Monolog prowadzony pod przykryciem nocy może okazać się istotniejszy niż wszystkie znicze i podróże. Dowodzi, że jeśli coś jest integralną częścią rozmowy, to nadal jest integralną częścią nie tylko statusu „życie”, ale i stanu „przeżywanie”. Poza tym, dzięki temu pochowani nadal mają głos. Brzmią. Są wysłuchiwani. Czy to początek jakiejś choroby?

Tymczasem zegar cicho tyka odmierzając kolejne minuty, w których szpital nie zadzwonił. Zabawne jest to, jak bardzo można chcieć lub nie chcieć telefonu z wiadomością dobrą, lub złą. Zabawne, jak bardzo niegdysiejszy koniec świata jest nieistotny przy obecnym bardziej-końcu wszystkiego. Zupełnie, jakby wszechrzecz ostateczną stającą się wszechbytem rozciągniętym do rozmiaru zera, udało się mnożyć przez kolejne wartości mierzone w milimetrach. Zupełnie, jakby zanegowano ideę śmierci udowadniając, że da się bardziej nie żyć. Jakby wszech-binarność była jedynie uproszczeniem dla umysłów, które nie potrafią się wyrwać ze schematu zero-jeden, a jedynym sposobem na zrobienie kroku w stronę zrozumienia, był strach.

A najtrudniejsze w tym wszystkim jest pochylenie się nad kartką.
Jak dobrze, że jest tysiąc wymówek.

 

Share