• "date": "13 listopada, 2011"
  • "title": "Małe-Duże zmiany na blogu"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2011/11/mae-duze-zmiany-na-blogu.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/5686115643107016061"

Na blogu wieje od dziś ascezą – zniknęły oszałamiające zdjęcia zielska w tle, zrobiło się trochę jakby ciemniej. Zmieniła się też ilość wyświetlanych wpisów na stronie – od dziś będą to tylko dwie ostatnie notki.
Po co to wszytko? Zauważyłem, że na słabszych komputerach blog przy większej ilości zdjęć i tekstu nieco się przycinał, jego przewijanie nie było płynne. Dodatkowo obserwując bloga z pokładu telefonu komórkowego, byliście narażeni na większe koszty wynikającej z ilości pobranych danych. Teraz mamy mniej obrazków, czyli mniej piniendzy pita Wam z portfela 😉
Wyleciała także wtyczka twittera i powiadomienia mailowe – nie widziałem byście korzystali z tych usług. Oczywiście pozostaje niezastąpiony FB 😉

Macie jeszcze jakieś życzenia co do czytelności bloga, zmian na nim, pomysły może jakieś macie, sugestie? 🙂

Share

Chory humor z kotem w roli głównej to jest to co cieszy i przyciąga 🙂

Uważam też, że notka o robieniu pizzy była jedną z najlepszych, jeżeli nie najlepszą.

Za to konie dla mnie są nudne i notki z nimi jako ich bohaterami czytam z obrzydzeniem i znudzeniem.

Notki o koniach są nudne tylko dla tych, którzy z końmi mają tyle wspólnego, co nic.
A koniarzy zagląda tu bardzo dużo (głównie dzięki Najwspanialszej-z-żon). Z notki o Hubertusie śmiałam się dobre kilka minut – więcej takich!

Zdecydowanie czarne (szare) na białym, a nie odwrotnie. Zwłaszcza w jasny dzień, bo w ciemności to wszystko da się przeczytać. I kota dawaj. Lepszą połowę też. Kóń w ostatecznej ości.

Dzięki za sugestie. Prosiłem głównie o uwagi dotyczące funkcjonowania bloga, a nie treści, ale niech Wam będzie 😉
Macie rację – w słoneczny dzień będzie ciężej czytać w aktualnym układzie kolorów, pewnie sam bym wpadł na to w słoneczniejszy dzionek 😉 Postaram się zmienić układ w ciągu najbliższych dni.

Co do kwestii występowania koni, kota, czy Najwspanialszej-Z-Żon… Z notkami jest tak, że powstają gdy mam 30 minut czasu tylko dla siebie i jestem w stanie na tyle się rozluźnić, że mogę popatrzeć na wydarzenia w naszym życiu z odpowiedniego dystansu. Czasami skutkuje to wpisem – czasami nie. Tematyki wpisów nie jestem w stanie sobie narzucić, wynikają one z tego, co siedzi w moim łbie. Jako, że spędzamy "ciut" czasu w stajni – pojawiają się konie. Może to niektórych z Was męczyć lub nudzić – ale tak właśnie wygląda nasze życie. Patatajne śmierdziele są jego integralną częścią, podobnie jak moje ciut chujowsze dni skutkujące egzystancjalno-światopoglądowym smętem na blogu, który nijak nie poprawi nikomu humoru. Tacy jesteśmy w rzeczywistości i nie chcę nijak zakłamywać tego obrazu przedstawiając na blogu jakiś zakłamany świat wiecznie uśmiechniętego 30latka który ma tylko lepsze i dowcipniejsze dni.
Blog powstał jako rejestracja moich przemyśleń, staram się nie pisać go pod publiczkę, by nie utracił swojej autentyczności. Mam nadzieję, że mi się to udaje.
Oczywiście zmieniła się nieco forma moich notek – wszak wcześniej pisałem tylko dla siebie, dziś wiem, że mam Was po 2giej stronie. Nie wierzę, że nie zmieniło to mojego sposobu prowadzenia klawiatury. Mam tylko nadzieję, że aktualna forma jest dla Was równie smaczna jak wpisy z początków 30go roku mojego życia.

No nie no i skąd ja teraz będę wiedziała o nowych postach? tylko mail mi przypominał, a starsze notki gdzie będą? bo jak przegapię to chcę wiedzieć jak wrócić 😛

fuj fuj fuj. z kobiecego punktu widzenia – nowy dizajn jest fuj. albo już jestem tak zacofana, że nie toleruję drastycznych zmian. niech społeczeństwo płaci za obrazki na blogach, jak mają internet w telefonie (burżujczo!), to ich stać! jednak oczy zwykłych chlebożerców wydają mi się ważniejsze. poproszę N-z-Ż żeby Ci dała w łeb za to pogrzebowe tło.

kupa.

po hubertusowych radosnych podskokach, udalo mi się podnieść z łóżka. ból, pot, krew, łzy ale do konia trzeba pojechać.

kon biega w kółko, znajoma do bandy podchodzi, wzajemnie podziwiamy jak sie kobył rozwija, jaki mniam i mnium, po czym delikatnie, z precyzją wykonałam liryczne pach w jej ruda pupę z kawałka sznurka.

no i się rude odwinęło. wiadomo, rude są wredne. zdezorientowana patrzę sekundę na znajomą. potem dociera do mnie, ze zgwałcono mi kopytem kawałek nogi. mimika zmienia się z zdezorientowanej na lekko zszokowaną.

padam nie czując ani lewej ani prawej nogi. ciezko sie kuleje na dwie.

oczywiscie twarzą, sweterkiem, i portkami w kolorze wina padam wprost w kupę. rudą kupę. ale czymże jest kupa dla kobiety w obliczu tresci wyzszych w postaci adekwatniejszych zmartwien.

taka własnie jest nowa oprawa. niechaj będzie kupą, bo tresc istotniejsza, cóż jej kupowatość ma za znaczenie gdy poszukujemy ukojenia?

pozdrawiam
Izabela

A mi się podoba 🙂 Czytam bloga od dłuższego już czasu (przebrnąłem przez wszystkie wpisy i nawet kilka razy skomentowałem :P) i wcześniejszy dizajn był dla mnie troszkę zbyt kolorowy (chociaż oglądałem go zawsze na łaptopie). Teraz jest ascetycznie, ale ja (jako minimalista 🙂 ) coś takiego popieram 🙂

30latek jak Ci się chce, to radziłbym Ci zrobić możliwość wyboru skórek (lista wyboru jak przy wybieraniu profilu komentarza), przez co wybór cssa i zapisanie ustawień w ciasteczku, bo inaczej wszystkim dobrze nie zrobisz (a jak zrobisz, to NZŻ Cię zlinczuje :P)

Hypno o rudościach ma spore pojęcie 😉

swoją drogą dziwne to życie, dwa rude konie, podobne wiekowo i rodowodowo. dwóch podobnych chłopów…

kiedy wpadacie na wódkę ?

Izabela

zajebista notka o Hubertusie!!! czytam 5 raz i padam ze śmiechu na brudną podłogę w moim pokokoju ale warto!~upadać i się podnosić żeby czytać znów:D