Szczekające opony.

Wybitnie mam dzień szczekających opon. Opon szczekających o bezsensie życia, wyrywaniu lizaczków, ćpaniu, łamaniu karków, tańcu całą noc i całej masie innych niezwykle wartościowych rzeczy w życiu każdej szanującej się opony.

Problem w tym, że sam dziś mógłbym założyć obwisłe gacie, czapkę (ewentualnie mój szałowy beret) daszkiem do tyłu, zarzucić na pysk ziomalski-wyraz-twarzy by iść poszczekać o bezcelowości życia. Ba! Mógłbym nawet napastować sobie pysk na czarno i pouciekać przed policją w Bronxie, czy gdzie to tam się strzela do policjantów na punkty.
Taki dzień z dupy. Analny.

Przemasakrycznie wkurwia mnie dziś fakt, że ludzkość nie posiada współdzielonej pamięci. Moglibyśmy bazować na wiedzy przodków, zamiast niezmiennie popełniać te same błędy, które popełniali nasi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie itd, aż do małp wsadzających sobie patyki w zadki.
Teoretycznie mamy teraz możliwość ukształtowania się na istotę całkiem odmienną od innych istot, jesteśmy różnorodni, jednak jednocześnie cholernie dużo wartościowych ludzi wpierdala się w bagno, które już wcześniej pochłonęło cholernie dużo wartościowych ludzi, bo nie mogli korzystać z wiedzy innych wartościowych ludzi, którzy już zdążyli wcześniej wpierdolić się w bagno które… etc. etc. etc.
Czy współdzielona pamięć mogłaby uchronić nas od błędów? Czy warunki środowiskowe każdego dojrzewającego człowieka byłyby na tyle kształtujące jego świadomość, że ludzie nie wyglądaliby jak ksera samych siebie?
Temat wart przemyśleń.

Chodzi mi po łbie jedno zdjęcie. A w zasadzie spłynęło już z łba na kartkę, kartka zaś spłynęła ku mej lewicy, gdzie obecnie spoczywa prężąc dumnie swą pierś ze szkicem szkarłatnym (miałem tylko czerwony mazak pod ręką). Zastanawiam się, na ile będę w stanie odwzorować pomysł w rzeczywistości…
30 lat minęło Moi Drodzy Parafianie, a ja nadal nie zdobyłem władzy nad wszechświatem.
I wkurwia mnie, gdy ktoś dorabia ideologię do zdjęć.
Share