Rok 2250.

W nawiązaniu do jakże ciekawej dyskusji na FaceBooku – napisałem opowiadanie SF…
Rok 2250.
Polska.
Teoretycznie można się spodziewać, że nastąpił jakiś progres technologiczny. Można się było spodziewać lśniących budynków, skąpanych w świetle pojazdów unoszących się w powietrzu, szczęśliwych ludzi wolnych od wszelakich chorób…
Tymczasem nie zmieniło się kurwa nic.
Tylko dziura budżetowa jakby większa.

Koniec.
Share