• "date": "3 lipca, 2021"
  • "title": "Noise"

W poszukiwaniu właściwego miejsca, nie należy kierować uwagi na mapę. Plan i szkic też nie są dobrym źródłem informacji na temat potencjalnej, TEJ lokalizacji.

Miejsce będące istotą wszystkiego, punktem wyjścia do nadawania sensu, nie posiada współrzędnych x, y, z, a nawet t. To nie jest miejsce w czasie i przestrzeni. To miejsce w umyśle, w konkretnym stanie emocjonalnym, położonym na nieprzewidywalnym odcinku linii czasowej. I właśnie tam, na nieokreślonym wycinku czasoprzestrzeni należy oprzeć zalążek myśli, która z czasem ewoluuje w ciąg wydarzeń przerażający nawet palce, z których wypłynął.

Przeglądając potencjalne lokalizacje w których mógłbym rozstawić narzędzia, cały czas mam świadomość tego, że to nie ja zdecyduję, która kafla będzie najwygodniejsza. To kocioł, zlepek myśli, pomysłów i ciągów wydarzeń sam musi zdecydować, gdzie i kiedy ma zamiar się zesrać.
A wszystko po to, bym później mógł z tego gówna ukręcić całkiem zacny bat.

***** ***

Na biurkach i stołach zaczynają się piętrzyć papiery.
Kalendarze, terminy, przepisy starają się postawić but na karku i przycisnąć człowieka do ziemi. Niespodziewane problemy, których spodziewać się należało nim poznało się ich istotę, radośnie skaczą do twarzy, starając się rozszarpać ją swymi ostrymi jak żyletki kiełkami. Szczęśliwie w tym wszystkim, jakimś magicznym sposobem, niechciany gość w stołowym nie zwala tego wszystkiego na ziemię i nie wprowadza dodatkowego zamieszania.

Nie wiem, jakim sposobem. Trochę to tak, jakby zanegowanie całego świata, pozwoliło na dostrzeżenie go od nowa. Świata, który jest totalnie niepojęty, bo nie jest nastawiony na destrukcję i cierpienie, co odbiera mu sens istnienia z samej definicji świata realnego. A mimo to, jest bardziej kompletny niż to, co znałem do tej pory. Nadeszła era zdziwienia, zaskoczenia i więzi.
Z nikim innym nie chciałbym przechodzić tego, przez co teraz przechodzimy razem.

I nagle jakby łatwiej przyjąć do wiadomości, że na niektórych płaszczyznach źródło wszystkiego co najlepsze, bije w Austrii i Niemczech.

***** ***

A w zasadzie po co się stresować wszystkim? Na końcu i tak się umiera.

Share