• "date": "29 września, 2022"
  • "title": "I powroty i nawroty"

Powroty bywają dziwne.

Trochę, jakby przechodzić ze świata podekscytowanego, do świata uporządkowanego. Zawsze tak było w nieco mniejszym lub większym stopniu. Powroty zawsze oznaczały porządek nowego, a jednocześnie znanego uporządkowania, przyporządkowania, ułożenia i rozłożenia. Się-siebie w czasie, przestrzeni, świata w schemacie i pór na czytanie przed porami na spanie.

Powrót do znanego dywanu zawsze oznaczał powrót do poniedziałków z Archiwum, nocek z Fortem i brzydkiej pogody z tym człowieczkiem co skakał po platformie.
Dywan był nierozerwalnie związany z dźwiękiem rozsypywanych klocków, których dotyczyła cisza nocna, bo głośno i bo drzwi nieszczelne. Dywan służył do siedzenia po zdjęciu gównolitowej osłony na C64, której głównym zadaniem było żółknięcie i pękanie pod samym spojrzeniem.

Dywan był jeszcze świadkiem wielu rzeczy z kategorii Inne, niemym obserwatorem upływu lat, zmian potrzeb i sposobów ich realizacji.

A tymczasem zieleń zawaliła się na ziemię i kona pomiędzy gałęzią, a stygnącą glebą.
A tymczasem w folii czeka nowa płyta do przesłuchania.
A tymczasem trzeba zagruntować wylewkę na garażu.
A tymczasem nieuchronnie nadchodzi nowa kolejka wzlotów i upadków, obaw, świateł i zbuntowanych komórek, które są tak złe i nieusuwalne, że aż genialne w swojej chaotycznej nieprzewidywalności.

Jebać raka. Nowotwora. Czy jak się ta kurwa tam zwie.
Zdychaj chuju.
Błagam.

Share