• "date": "6 marca, 2013"
  • "title": "Cicik"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2013/03/cicik.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/4133896823774476043"

Kobieta. Równie niezbadana, co i nielogiczna. Nie do ogarnięcia są ścieżki, którymi podążają niewieście myśli. I nigdy, ale to nigdy nie wiesz, kiedy Niewiasta Twoja nagle stwierdzi, że coś NAGLE zaczęło Jej przeszkadzać. Ale tak BARDZO przeszkadzać.

Kobiety mają swoje dziwne maskotki: yorki, rybki, pluszowe misie, kapcie z futerkiem, patelnie z różową rączką, nie wiem co tam jeszcze. Paskudztwa owe (znaczy się maskotki, nie kobiety) niby w oczy trochę kolą, jednak Prawdziwy Samiec wie, że trzeba zostawić w spokoju te artefakty by nie sprowadzać sobie na łeb problemów. Omijamy więc szerokim łukiem futrzate relikwie, czasami tylko (gdy nikt nie widzi) przydeptujemy niby to przypadkiem jazgoczącą karykaturę psa, zdarza się rybkom wrzucić do akwarium jakąś niespodziankę (zobaczmy, czy zjedzą śledzia w śmietanie), ewentualnie w trudniejszych momentach po barwniejszej dyspucie z Niewiastą, zdarzy się nam w ramach zemsty napierdzieć na ulubioną maskotkę naszej damy.
Ale poza tym wszystkim szanujemy to całe dziadostwo walające się po mieszkaniu.
Oczywiście w drugą stronę to nie działa.
Bo nie.

Prawdziwy samiec nie ma misiów, yorka, jedyne ryby jakie akceptuje to wędzony pstrąg, śledź pod setę, ewentualnie w ostateczności niedomyta nastka na woodstocku.
Prawdziwy samiec ma coś innego, coś głębszego, coś bliższego ciału niż koszula i gacie razem wzięte.
My mamy swoje ciciki w pępku!

Nadajemy swoim cicikom imiona, kolekcjonujemy je, niepozorne ciciki dają nam tyle możliwości w temacie rozrywki! Można przy piwie robić zawody w kulaniu cicików na odległość, można nimi w kogoś rzucić, porównujemy swoje ciciki, a po naślinieniu palców da się wymodelować cicik na podobieństwo facjaty nielubianego kolegi z pracy.
Mamy dwa ciciki? Jeszcze lepiej! Można z nich zrobić pół bałwanka, albo cycki, możemy zderzać ciciki symulując katastrofę drogową, zaś gdy dojdzie cicik trzeci – można już takim zbiorem żonglować!

Ciciki TO JEST TO!

Oczywiście największym problemem w temacie cikików jest Kobieta.
Czasami gdy Prawdziwy Samiec stoi przed lutrem w łazience podziwiając swe boskie ciało, wpadnie do łazienki Niewiasta. Przylezie by zakłócić nasz spokój, przerwać chwile samczego samouwielbienia i co gorsze, wskazując palcem na samczy pępek zacznie robić raban:

– fuuuuuuuuuuj!!!! CO TO JEST!?!?!?
– no, cicik.
– weź to wyjmij, zrób z tym coś!!!

…i nie pomagają tłumaczenia, prośby, powoływania się na sprawiedliwość, równość i braterstwo…

– to ma mi natychmiast stąd zniknąć!!! Wywal to paskudztwo!!!
“Sama jesteś paskudztwo” – pozostaje nam pomyśleć i posłusznie wymontować z pępka naszego cicikowego pieszczocha.

*****

Późny wieczór. Leżę na kanapie opłakując utracony cicik. Najwspanialsza-Z-Żon od trzydziestu minut nawija do telefonu o tym, jak to ostatnio czapraczek pasował kolorem do owijek i jak konik ładnie się prezentował z nauszniczkami.
Chujnia z grzybnią, wyć się chce, cicik poszedł do kibla, jestem sam na świcie i nikt mnie nie rozumie i nie kocha. Smutnym wzrokiem sunę po półce z książkami. Nagle mój wzrok zatrzymuje się na… golarce do ubrań. Bo… golarka do ubrań ma taki przezroczysty pojemniczek, gdzie wpadają kłaczki i tam się rolują i powstaje… PRAWDZIWY CICIKOZAUR!

Cichutko otwieram golarkę, biorę na dłoń kulkę śmiecia wszelakiego. Na mej samczej mordzie pojawia się uśmiech. Cicho szepcę do znaleziska spoczywające na dłoni:

– witaj, jestem Emil, a Ty jesteś moim nowym cicikiem. Od dziś będziemy przyjaciółmi.

Późny wieczór. Najwspanialsza-Z-Żon nadal telefonicznie analizuje różnice pomiędzy fioletem biskupim a fioletem śliwkowym, ale śliwkowym ze śliwki hiszpańskiej.
Leżę na kanapie. Mój nowy cicik już ładnie ułożył się w pępku. Teraz moje samcze Ja jest kompletne.

Share

Kufa, zmęczony jestem, najpierw przeczytałem "Click" a potem
"Kobieta. Równie niezadbana"… i mialem nadzieję na jakieś nowości w mojej kolekcji prono linków.

A dla mnie to jest farfocel 😉 ale jak zwał tak zwał – sam znika z pępka mojego A. gdy tylko na niego zerknę, taka wytresowana bestyja 🙂

Ja bym się pokusiła na utkanie z tego reprodukcji "Bitwy pod Grunwaldem". Piękny arras zrobiony z dorobku życia.
Tylko mnie się nie udało nigdy cicika wyhodować 🙁

Babole to moja … pozwolisz, że zapożyczę nazwy … NajwspanialszaZŻon nazywa śmiećki między paluchami pół rocznego potomka 🙂
A inne określenia, które tu padły też kojarzę i są fajne.
Wpis jak zwykle w dechę.

kolejne określenie do kolekcji. W moim słowniku to 'pypeć'. Swego czasu na jakimś kanale muzycznym, gdy jeszcze puszczali tam muzykę, prezenter opowiadał długo i z pasją o swoich pypciach w pępku. Coś w tym jest.

Gwoli wyjaśnienia. Fufki w pępku powstają na skutek ścierania się włókien bawełny o "beercepsowy" zarost. Jako, że pępek w tym miejscu to jedyne wgłębienie, tworzy się epicentrum występowania cićkowych tworów. Gdzieś kiedyś naczytałem, gdyż mnie także ten problem strasznie nurtował.

Hmmm. Nigdy nie widziałam takiego czegoś w niczyim pępku. Nie mam własnego faceta, a trochę wstydzę się poprosić kolegę, żeby mi pokazał.

myślałam, że notka o zaglądaniu 30-latkowi do tyłka i ogólnie problemy jelitowo-odbytowe jakie zapodałeś jakiś czas temu – to ja myślałam, że to będzie najobrzydliwsza notka. ale ta o CICIKACH jest najgorszą, najobrzydliwszą ever! FUJ !

a wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze ?! Że mój Faet też to robi i też się tym bawi i tez Go to cieszy i też, kurde blaszka, nie wie o co mi chodzi! podwójne FUJ FUJ dla Was obojga!

O nie nie mogę, nie wiedziałam,że wy (w sensie płeć męska) nazywacie to cicik. Z ust mojego nigdy nie padły na to takie określenia. Miłej zabawy z twoim nowym przyjacielem.:)pozdro

Kobietom nie hodują się ciciki nikt nie wie czemu, po prostu tak jest, jak księżyc na niebie, z tym się nie dyskutuje. (:

Już Pradawne Samce hodowały Ciciki w swoich pępkach, nazywały je (ówcześnie przeważnie "Yhymy") i troszczyły się i tak już zostało do dnia dzisiejszego. Kobiety nigdy nie hodowały dlatego i teraz nie mają.

Dziś odkryłam twojego bloga i jesteś cudowny….długo tu siedziałam czytając Twój męski punkt patrzenia i już Cię uwielbiam. Poazdrawiam:)

Oooo… A ja myślałam, że to tylko mój ma takie dziwne kłaczki… I też się tym zachwyca! Ja mu nawet nie zaglądam do pępka, bo to jego terytorium… 😀 I też mi się dziwił, że nie mam u siebie takowych. Muszę podsunąć mu ten wpis 😉