• "date": "25 kwietnia, 2013"
  • "title": "Statystyki, czyli kolejny dupiaty wpis o blogach, blogowaniu i blogosferze"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2013/04/statystyki-czyli-kolejny-dupiaty-wpis-o.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/8460085836172976899"

Czasami lubię sobie w pracy zrobić dobrze. Tzn nie to,że zamykam się w kiblu i gilam się po sutach kablami pod napięciem. Raczej myślę tu o chwili przerwy, gdy można w końcu siąść do statystyk i zerknąć co wpisywali ludzie w Google przed trafieniem na 30latka.
Przed nami okres koniec stycznia – koniec kwietnia. W nawiasach znajdziecie moje komentarze do fraz.
No to lecimy (pisownia oryginalna, materiał dla ludzi pow. 18 roku życia)…

Zoologicznie:

  • kogucik pierdnol i ucik (???)
  • ocza srajacego kota (może mi ktoś wytłumaczyć co może kierować człowiekiem szukającym zdjęć oczu srającego pchlarza?)
  • parowanie koni porno (wtf?!?!?!!?)

Damsko-męsko:

  • chłostajace dominy (chyba ktoś źle zinterpretował moje stosunki z Najwspanialszą-Z-Żon?)
  • jak inaczej mówimy na samice swini (bueheh, męska kreatywność pozwoliłaby na stworzenie dłuuuuuuuuugiej list takich nazw :>)
  • jak zrobić tortury z pełnym pęcherzem
  • laska z tatuażem w odbycie na zbiorniku (nawet moja wyobraźnia nie jest w stanie tego zobrazować)
  • prywatnie.grube.dupy.wsadzaja.rece.w.dupe. (szukają zaginionego portfela czy jak???)
  • wyruchana tesciowa w lazience (jak niżej)
  • japonke jebią ośmiornice (o ile kwestia fraza z teściową spowodowała oplucie monitora, tak kwestia octopussyidalnych fantazji zmiotła mi z twarzy zdziwienie, smutek, radość i połowę zmarszczek)

Dobra glizda zawsze w cenie:
(te akurat robią się już nudne)

  • glizda psia 
  • glizdy w karpiu 
  • glizdy za łózkiem 
  • kapibara robak 
  • kocie robaki

Technologia:

  • dlaczego obiektyw jest okrągły zdjecie prostokatne (looooooooooool…)

Medycyna:
(coś czuję, że notka z dupy stała się jednym z bardziej rozpoznawalnych wpisów)

  • czopek od pielęgniarki
  • dupa 30 latka blog
  • koszmar faceta krew z dupy

Pozostałe:

  • do ilu lat nosi sie trampki (a skąd mam to kutfa wiedzieć, co to, blog modowy?)
  • kutafon na palony  (co to są palony?!?)

*****

Teraz dopiero zrobi się dupiato, nudno i nietrzydziestolatkowo.
Poczłapałem w środowy wieczór na spotkanie BloSilesii. Wnioski ze spotkania? Zdecydowanie nie czuję się blogerem w aktualnym tego słowa znaczeniu. Wychowałem się na brzydkich, pączkujących i jednocześnie kulejących systemach blogowania, w czasach gdy jedyną wartością bloga była treść. Nikt jeszcze wtedy nie myślał  o zarabianiu, spieniężaniu swojej blogerskiej twórczości.
Wczoraj dane było mi zobaczyć, co kieruje dzisiejszymi blogerami. Na pytanie (którego dokładnego brzmienia nie pamiętam) kto nie prowadzi bloga w celach zarobkowych, rękę podniosły cztery osoby.
Ja pierdolę, chyba czas wymierać.

Rodzą się pytania: czy zrzeszanie się blogosfery nie zatrze indywidualności poszczególnych blogów? Jaką wartość emocjonalną dla autora może mieć blog stworzony w oparciu o analizę zapotrzebowania rynku na teksty obejmujące wybrane zagadnienie? Czy początek bloga wywodzący się z analiz, słupków, będzie fundamentem do stworzenia miejsca za które autor odda ostatnią kroplę krwi, zamiast bezdusznie zamykać zbiór treści uznanych za nieprzynoszące korzyści?
Powtarzam drugi raz: chyba czas wymierać.

Nie jestem pewien, czy takie blogi z którymi miałem wczoraj okazję obcować mają jeszcze prawo nazywać się blogami. Chyba bliżej im do branżowych wydawnictw elektronicznych.

Po co te wszystkie wywody? To proste: wynika z nich pytanie o przyszłość artefaktów w stylu 30latka, żywych skamielin, aligatorów niezmiennych od milionów lat, które jakimś sposobem adaptują się do zmian otoczenia. Wygląda na to, że będziemy sobie w nieskończoność dryfować po wodach internetowej rzeki, od czasu do czasu gryząc w dupę jakiegoś nieuważnego czytelnika, który zbliżył się do zapomnianej zatoki zarośniętej pośmierdującą rzęsą.

Share

Jeżeli czujesz magiczną potrzebę spieniężania contentu blogowego, to proszę bardzo, nie sądzę żeby gawiedź miała jakieś obiekcje, natomiast proszę – niech 30sto latek i NZŻ zostaną takimi jakimi są. I to będzie dobre.

Fajny komentarz – ale ja będę obstawał przy tym co wczoraj powiedziałem do mikrofonu – moim zdaniem blog będzie blogiem do czasu kiedy będziesz pisał co chcesz i o czym chcesz, a nie to co musisz (jak dziennikarz). Z tego co piszesz, to chyba nie zwróciłeś uwagi, że poza jednym przypadkiem wszyscy pozostali blogerzy stwierdzili, że zarabianie to efekt uboczny blogowania. W przyszłości na pewno funkcjonować będą blogi zarabiające jak i te brzydzące się komercji 🙂

No właśnie najprawdopodobniej mój problem wynika m.in. z tego, że nie potrafię jasno sklasyfikować blogów wg 'przyświecającej im idei'.
Dla mnie jednoznacznie blog musi być zarobkowy, lub… eeeee… niekomercyjny?
Chyba bardzo twardo stoję na stanowisku, że zarabianie 'przy okazji' jest herb Warszawy: ni to baba, ni to ryba, ani nie pojesz, ani nie poruchasz. Koszty i oprawa legalnego zarobkowania są zbyt duże, by marnotrawić czas na szukanie sponsorów z mudźińską ofertą (jak to Deli wspominała w znikającym komentarzu). Albo coś przynosi odczuwalne pieniądze, albo zmieniamy branżę. Za dużo mam rachunków do płacenia by inaczej widzieć tę kwestię.

Jest jeszcze jeden ideologiczny aspekt tego bałaganu. Pozwolę sobie na zacytowanie Ciebie: "moim zdaniem blog będzie blogiem do czasu kiedy będziesz pisał co chcesz i o czym chcesz, a nie to co musisz (jak dziennikarz)".
Myślę, że gdy człowiek sprzeda miejsce reklamowe pierwszy raz, będzie gotów sprzedawać je zawsze. Jak dla mnie (na chwilę obecną) – nie byłoby powrotu do "czystego ideologicznie" bloga po zaistnieniu wpisów sponsorowanych itd.
Nie wykluczam – czas i doświadczenie pewnie wpłyną na te poglądy.

Masz nauczkę, nie przejmować się konkurencją rzewnych historyjek osób chorych tylko wystawiaj 30-latka w konkursie na bloga roku w takiej kategorii, do jakiej pasuje. 😛
Co do wyszukiwań Twojego blogu przy użyciu skojarzeń medycznych to również masz za swoje hipokryto jeden. Nie tak dawno żaliłeś się, że masz psa pedała bo pomogła mu miła pani weterynarz wsadzając mu palec pod ogon. Tobie miła pani doktor wsadziła palec w analogiczne miejsce i podobnie jak w tamtym przypadku był to jeden z elementów prowadzących do poprawy. Kim Cię to czyni? ;>
Tak poza tym to trzymaj się i nie wymieraj. Za dobrze się czyta Twoją twórczość.

Zazdroszczę bo ja nie mam takiego ubawu wertując moje statystyki i analizując profil ;((

Po drugie. Miałeś 250 000 odsłon, bez narzucania się, sprzedawania za tzw. paczkę ryżu, bez wyskakujących okienek i innych wkurzających pierdolników. Ja jestem za rozwijaniem swojego bloga, ale zgodnie ze swoim zamysłem a nie zgodnie w wytycznymi reklamodawców, którzy wrzucili nam banerek na bloga a my cieszymy się nim jak murzyn bateryjką (sorki za murzyna ale nie ja wymyślam powiedzonka)i jesteśmy wdzięczni za wpływy na poziomie 10 zł miesięcznie. Wolę po swojemu, bez nacisków i sugestii. Oczywiście nie odrzucam propozycji konkretnej, rozwijającej współpracy, ale za 6 paczek przyprawy serdecznie dziękuję!
Tak trzymaj:)

co do 'laski z tatuażem w odbycie na zbiorniku' to mogę podać, jakby ktoś chciał :d
jestem zepsuta, bywam tu, na dżoł i na zbiorniku. więcej nie trzea.

co do mądrości: jeżeli tak, jak jest teraz jest Panu dobrze i jeżeli są ludzie, którym chce się toto czytać, ba! którzy niecierpliwie czekają i wracają niczym mąż od prostytutki, to nie ma co sobie tego za bardzo analizować. kip gołing

Ale piszesz mądrze. Ja, właśnie jako jedna z niewielu, podniosłam rękę – bo nie piszę dla kasy. Wystarczającą radość sprawia mi czytelnik. Straszne są blogi, które oprócz treści mają multum reklam, które są jeszcze tak nałożone na post, że nie obejdzie się bez klikania… ale cóż. Ja jako czytelnik doceniam to "im mniej, tym lepiej"

Odnosze wrazenie, ze teraz musimy zadbac by roznice wynikajace z podejscia do bloga i ogolnie powodu prowadzenia go, nie poroznily nas jako ludzi.

…a najlepiej bedzie jak zabierzemy sie za kolejne posty 🙂 to wszystkim wyjdzie na dobre.

jeszcze jedna rzecz mi sie nasunela (tak w ramach autoreprymendy): zauwazyliscie jak bardzo intrawertyczni zdaja sie byc blogerzy? O ile w grupie juz sobie znanych osob ludzie sa otwarci, tak przychodzac samemu spora czesc "singli" nie nawiazuje znajomosci, szukajac ratunku w telefonie.
Ludzie pisza: "jestem na spotkaniu blogerow" pomijajac "ale z nikim nie rozmawiam". Okrutny ubaw sprawiala mi wczorajsza obserwacja naszych zachowan 😉
Gdzies nagle znika to blogowe wyszczekanie i pewnosc siebie. Blogerzy, pisarze, autorytety, wszyscy zamieniaja sie w zawstydzone, nieporadne dzieci 🙂

a Ty? czy wczoraj wylałeś na forum publicznym swój żal, podzieliłeś się spostrzeżeniami?
czy poczymałeś wszystko w sobie i wyszczekałeś to dopiero po powrocie tu, nam?
pytam, bo mnie na tym Waszym spędzie nie było

Gdybys wczoraj byl(a), to bys wiedzial(a) :p

A juz calkiem powaznie: mialem okazje zadac kilka pytan, na ktore odpowiedzi (po przemysleniu tematu) zaowocowaly dzisiejszym wpisem. Mysle, ze wczorajsze spotkanie bardzo duzo wnioslo do tego, jak postrzegam dzis kwestie blogow.

jakbyś wcześniej napisał, że gdzieś macie jakiś blogzjazd i byś się pochwalił, że będziesz, to może i z czystej ciekawości Twej osoby bym się wybrałą!

w odpowiedzi na odpowedź: end gut for u.
pani ze zbiornika

Ja nadrukowałam sobie karteczek z adresem mojego bloga, ale już na początku spotkania stwierdziłam, że chyba to był dziwny pomysł. Dyskretnie podałam koleżance obok blowizytówkę i ona na prawdę była w szoku 🙂 Więc prawda taka, że brakowało mi na "szkoleniu" integracji

Zazdroszczę bo ja nie mam takiego ubawu wertując moje statystyki i analizując profil ;((

Po drugie. Miałeś 250 000 odsłon, bez narzucania się, sprzedawania za tzw. paczkę ryżu, bez wyskakujących okienek i innych wkurzających pierdolników. Ja jestem za rozwijaniem swojego bloga, ale zgodnie ze swoim zamysłem a nie zgodnie w wytycznymi reklamodawców, którzy wrzucili nam banerek na bloga a my cieszymy się nim jak murzyn bateryjką (sorki za murzyna ale nie ja wymyślam powiedzonka)i jesteśmy wdzięczni za wpływy na poziomie 10 zł miesięcznie. Wolę po swojemu, bez nacisków i sugestii. Oczywiście nie odrzucam propozycji konkretnej, rozwijającej współpracy, ale za 6 paczek przyprawy serdecznie dziękuję! 🙂
Tak trzymaj.

Zaczęłam blogować 2 miesiące po Kominku. Każde z nas miało swój pomysł na życie.

Minęło 8 lat. On od tego czasu trzykrotnie zmieniał taktykę, styl i adresy. Teraz cieszy się efemeryczną popularnością ceWEBryty, dla jednych jest bóstwem, dla innych znienawidzonym bubkiem. Ja prowadzę cały czas jeden blog, zmieniam się kiedy sama tego chcę, mam pracę, którą kocham i jednego trolla na pół roku.

Sam sobie odpowiedz na pytanie, kto na tym lepiej wyszedł 😉