Statystyki, czyli kolejny dupiaty wpis o blogach, blogowaniu i blogosferze

Czasami lubię sobie w pracy zrobić dobrze. Tzn nie to,że zamykam się w kiblu i gilam się po sutach kablami pod napięciem. Raczej myślę tu o chwili przerwy, gdy można w końcu siąść do statystyk i zerknąć co wpisywali ludzie w Google przed trafieniem na 30latka.
Przed nami okres koniec stycznia – koniec kwietnia. W nawiasach znajdziecie moje komentarze do fraz.
No to lecimy (pisownia oryginalna, materiał dla ludzi pow. 18 roku życia)…

Zoologicznie:

  • kogucik pierdnol i ucik (???)
  • ocza srajacego kota (może mi ktoś wytłumaczyć co może kierować człowiekiem szukającym zdjęć oczu srającego pchlarza?)
  • parowanie koni porno (wtf?!?!?!!?)

Damsko-męsko:

  • chłostajace dominy (chyba ktoś źle zinterpretował moje stosunki z Najwspanialszą-Z-Żon?)
  • jak inaczej mówimy na samice swini (bueheh, męska kreatywność pozwoliłaby na stworzenie dłuuuuuuuuugiej list takich nazw :>)
  • jak zrobić tortury z pełnym pęcherzem
  • laska z tatuażem w odbycie na zbiorniku (nawet moja wyobraźnia nie jest w stanie tego zobrazować)
  • prywatnie.grube.dupy.wsadzaja.rece.w.dupe. (szukają zaginionego portfela czy jak???)
  • wyruchana tesciowa w lazience (jak niżej)
  • japonke jebią ośmiornice (o ile kwestia fraza z teściową spowodowała oplucie monitora, tak kwestia octopussyidalnych fantazji zmiotła mi z twarzy zdziwienie, smutek, radość i połowę zmarszczek)

Dobra glizda zawsze w cenie:
(te akurat robią się już nudne)

  • glizda psia 
  • glizdy w karpiu 
  • glizdy za łózkiem 
  • kapibara robak 
  • kocie robaki

Technologia:

  • dlaczego obiektyw jest okrągły zdjecie prostokatne (looooooooooool…)

Medycyna:
(coś czuję, że notka z dupy stała się jednym z bardziej rozpoznawalnych wpisów)

  • czopek od pielęgniarki
  • dupa 30 latka blog
  • koszmar faceta krew z dupy

Pozostałe:

  • do ilu lat nosi sie trampki (a skąd mam to kutfa wiedzieć, co to, blog modowy?)
  • kutafon na palony  (co to są palony?!?)

*****

Teraz dopiero zrobi się dupiato, nudno i nietrzydziestolatkowo.
Poczłapałem w środowy wieczór na spotkanie BloSilesii. Wnioski ze spotkania? Zdecydowanie nie czuję się blogerem w aktualnym tego słowa znaczeniu. Wychowałem się na brzydkich, pączkujących i jednocześnie kulejących systemach blogowania, w czasach gdy jedyną wartością bloga była treść. Nikt jeszcze wtedy nie myślał  o zarabianiu, spieniężaniu swojej blogerskiej twórczości.
Wczoraj dane było mi zobaczyć, co kieruje dzisiejszymi blogerami. Na pytanie (którego dokładnego brzmienia nie pamiętam) kto nie prowadzi bloga w celach zarobkowych, rękę podniosły cztery osoby.
Ja pierdolę, chyba czas wymierać.

Rodzą się pytania: czy zrzeszanie się blogosfery nie zatrze indywidualności poszczególnych blogów? Jaką wartość emocjonalną dla autora może mieć blog stworzony w oparciu o analizę zapotrzebowania rynku na teksty obejmujące wybrane zagadnienie? Czy początek bloga wywodzący się z analiz, słupków, będzie fundamentem do stworzenia miejsca za które autor odda ostatnią kroplę krwi, zamiast bezdusznie zamykać zbiór treści uznanych za nieprzynoszące korzyści?
Powtarzam drugi raz: chyba czas wymierać.

Nie jestem pewien, czy takie blogi z którymi miałem wczoraj okazję obcować mają jeszcze prawo nazywać się blogami. Chyba bliżej im do branżowych wydawnictw elektronicznych.

Po co te wszystkie wywody? To proste: wynika z nich pytanie o przyszłość artefaktów w stylu 30latka, żywych skamielin, aligatorów niezmiennych od milionów lat, które jakimś sposobem adaptują się do zmian otoczenia. Wygląda na to, że będziemy sobie w nieskończoność dryfować po wodach internetowej rzeki, od czasu do czasu gryząc w dupę jakiegoś nieuważnego czytelnika, który zbliżył się do zapomnianej zatoki zarośniętej pośmierdującą rzęsą.

Share