• "date": "3 lipca, 2013"
  • "title": "Wulgarnie ciut: wąchando"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2013/07/wulgarnie-ciut-wachando.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/8027518542151492562"

Każdy Prawdziwy samiec ma czasami taki dzień, gdy produktywność jego jest równa zero, zapał do pracy jest prawie równy produktywności, a chęć do zrobienia czegokolwiek poza drapaniem się po dupie, stanowi ledwie trzecią cześć sumy dwóch poprzednich.

*****

Piątkowe południe. Kawa leniwie paruje, po monitorze smętnie przesuwają się dowody miałkości umysłów podległych Użytkowników, za oknem gołąb leniwie zerka z latarni w dół. Pewnie duma, na kogo by tu się skasztanić.

Brnąc przez niezbadane zakamarki Internetu, trafiam na…

…ale jak to?!?!?
Przecież ogólnie wiadomo, że jednym z ważniejszych elementów układu pokarmowego jest… nos! To on powoduje, że samczy pysk ślini się obficie, to doznania węchowe sprawiają, że mamy ochotę siorbać, mlaskać i przygryzać! Jak to, nie można wąchać?!?!

Od dawien dawna, jak sięgam pamięcią – wąchać należało. Wąchanie pozwalało przygotować się śliniankom do wzmożonej pracy, wąchanie dawało przedsmak tego, co zaraz przyjmą usta, no i oczywiście wąchanie pozwalało wstępnie ocenić jakość przedmiotu wąchanego.
Dodatkowo wąchający zawsze mógł liczyć na uznanie i szacunek wąchaniosceptyków, którzy na samą myśl o wciąganiu nozdrzem aromatu spod kichawy mieli wyraźny odruch wymiotny. Szczególnie było to widoczne na końcowych etapach imprezy, gdy organizm wąchaniosceptyka wolał już wyrzucić z siebie ciężar przebytych starć z obiektami, które Prawdziwi Mężczyźni orzą nosem do upadłego!
Wącham więc po dziś dzień: za każdym razem, przed przyłożeniem wary górnej i wary dolnej do źródła płynów wszelakich, przesuwam nos ponad tym, z czym zetkną się zaraz moje usta. Oceniam ciężar woni, jej bukiet, staram się przywołać jakieś wspomnienia, określić pierwsze wrażenia i odnaleźć w tym wszystkim Ten Jeden Smaczek dla którego warto uruchomić ślinianki.
Dopiero wtedy można wykonać to, do czego sposobi się paszcza Prawdziwego Samca!
Męskie, solidne, zdecydowane i bezkompromisowe…

…mlask!

ej, zaraz zaraz, ale ja to pisałem teraz o wódce, czy o cipie?!

Share

Ostatnie zdanie mogłeś sobie darować, miało być ciut wulgarnie, a wyszło za bardzo… wracam do lektury zaległych postów z 2012:))

Eee tam, bez przesady. Chłop nazwał po imieniu(zdrobniałym zresztą heheh) Co miał napisać?: pierwszorzędne cechy płciowe?
tak to się na biologii uczyliśmy? Zresztą nie pamiętam, cipam straszna i czasami zapominam już jak to było po kolei zwane-licząc od głowy w dół hahahhaha 😉
Taki eufemizm,który w moim pojęciu nawet nie stał koło wulgaryzmu. Myślę,że poruszyła myśl nie o cipie, tylko co ten chłop z ustami robi hahahahha.
A tak na marginesie 30latek-tak to prawda, panowie mają wręcz schizę na temat zapachów. Patrzycie i wąchacie..tak jak my babki uszy chyba jak nietoperz-słuchamy(zaraz po tym jak skończymy mówić :))
O, i to był tekst-z serducha i bez podlizywania się. Fajny balans:)

ale i tak nie zatrzesz śladów po :prosiakowej niedzieli" hihihihiihi:)
Trzy arty zaraz po hehe. Kiedyś czytałam,że jeśli chcemy aby ktoś coś zapamiętał z rozmowy z nami, lub chcemy odwrócić jego uwagę..to wystarczy zawrzeć najważniejsze…w trzech ostatnich zdaniach:-D Na bank zadziała, nie martw się:)

Dobry texcior. Dzieki wspanialej czytelniczce, Twych inteligentnie zrytych liter zlozonych w sylaby, pojedyncze slowa, a na sam koniec splecione w, zaje..scie kreatywny final, zdanie. Stwierdzam, iz to nie ostatni mleczyk w tym sezonie, ktory mnie doprowadzi do okolo gardlowego orgazmu zwanego przez zwyczajnych Tubylcow tej planety -smiechem-.pzdr Cloude