• "date": "19 lipca, 2013"
  • "title": "A po drodze szybkie zakupy."
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2013/07/a-po-drodze-szybkie-zakupy.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/117705475803368543"

Praca. Dom. Monter z kablówki. Obiad. Stajnia. Castorama. Firma.
Kursujemy z miejsca w miejsce jak Woodstockowicz ze sraczką po obiedzie w Pokojowej Wiosce Kriszny. Pół dnia w samochodzie za kierownica, boli mnie dupa, bolą mnie plecy, chce mi się ciszy i spokoju i niech wszyscy wokół wezmą i umrą.

Pędzę przez miasto starając się w złości nie rozjechać stada bab, które na trzy-czte-ry próbują mi się wpakować pod maskę. Po mojej prawicy Najwspanialsza-Z-Żon przeżuwa leniwie kolejną krówkę. Przynajmniej jest cisza. Szperam w pamięci – mamy do zaliczenia jeszcze jeden sklep. Spożywczy. Na szybkie zakupy – ale takie dosłownie małe.
Tia, taki chuj.

Sklep. Małe szybkie zakupy zaczynają się wysypywać z wózka. Udaje się jakoś ominąć regały z czipsami, czekoladami, prawie sukces. Prawie. Przypomina mi się, że płyn do płukania jest na wykończeniu. Całe szczęście, że mamy już ulubione płyny – wystarczy odnaleźć odpowiednią butelkę. By nie wprowadzać do tego poukładanego, prawie idealnego planu elementów niestabilnych, pozbywam się Najwspanialszej-Z-Żon:
– o, zobacz Kotek, jakie ładne kolorowe kulki, ciekawe do czego służą!
Niewiasta moja rzuca się w regał jak Merdaty na kiełbachę zwalającą się z grilla – mam teraz chwilę spokoju. Podchodzę do półek z płynami i szukam: biała butelka, ponad dwa litry, zapach taki jak mydło u babci – jest! Wyciągam rękę po butelkę i… coś mnie pika w plecy. To Najwspanialsza-Z-Żon stara się zabić mnie wzrokiem, przewiercając nim na wylot. Już szykuję się do kąpieli w wyrzutach, gdy nagle Niewiasta moja dostrzega butle z płynem.
Jest kurwa źle.
Staram się ratować sytuację:
– no, płyn wziąłem ten co ostatnio, bo nam się kończy, a ten ostatnio ładnie pachniał i mówiłaś, że podoba Ci się ten zapach i mi też się podoba, więc go wziąłem.
Całość przemowy wykańczam rozkosznym uśmiechem, na widok którego dziecko dostałoby kolki i sraczki jednocześnie.
– to ja powącham jeszcze ten obok – stwierdza Najwspanialsza-Z-Żon sięgając po butelkę na prawo od wybranej. Zerkam na regał – cztery piętra po osiem butelek w rzędzie, 32 flaszki do obwąchania, nie wyjdziemy stąd do godziny 22. Opieram się o pobliski regał rozglądając się zrezygnowany: ani żadnych cycków do pooglądania, ani gazety do poczytania, mogę jedynie zapoznać się ze składem proszków do prania, wybielaczy, ewentualnie płynów do płukania. Tych, które Najwspanialsza-Z-Żon kolejno obwąchuje:

– fuj, ten śmierdzi, fuj, ten pachnie jak kwiaty na nagrobku, bleeeee, ten jak perfumy starej baby, nooooo, ten nieźle, ale butelka ma brzydki kolor…

…jaki znów kurwa brzydki kolor?! Co to jest, jakieś kiblowe Feng shui?!? Jak płyn nie będzie pasował wizualnie do kafelek to nie będzie się można wysrać, czy jak?!!?!?

– …ten też bardzo ładnie pachnie ale mieliśmy już go kiedyś i brzydko pachniał, ten za intensywny, ten za lekki…

…Najwspanialsza-Z-Żon dzielnie brnie przez półkę wąchając coraz to nowe butelki. Chyba nie zauważyła, że skończyły się płyny do płukania i teraz wącha płyny do prania. Zaczynam się zastanawiać, czy jakbym dostawił Domestos, to by się zorientowała. Tak, Domestos i ocet…

– jest!- wyrywa mnie z zamyślenia – znalazłam, całkiem inny, ten pachnie bardzo ładnie! Możemy go spróbować!

Zerkam z politowaniem na swoją Niewiastę. Ta uradowana tuli do piersi wybrany płyn. Ten Jeden, Jedyny, Wybrany i Wyjątkowy. Ten sam, który znalazłem na początku i ten sam, którego używamy od miesiąca. Opadają mi ręce, opadają mi uszy, w gaciach nawet jaja dyndają nieco smętniej. Nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć:

– dobrze Kotek, weźmiemy ten płyn i wypróbujemy go. Sam jestem ciekaw jak będzie pachniało po nim pranie…

…małżeństwo… trzeba było iść do seminarium.

Share

Skąd ja to znam!
Dlatego nie jeżdżę z mężem na zakupy, bo on mi nie pozwala niczego dotykać, macać, sprawdzać, wąchać, patrzeć..odkąd mam swoje auto to tylko jest mi potrzebny jak podjeżdżam pod dom, aby zaniósł zakupy do domu. Zdecydowanie życie jest prostsze i przyjemniejsze 😉 polecam!
pozdr.
K.

Ciekawi mnie, że nie macie nic ciekawszego do robienia, w czasach gdy każda minuta na wage złota bo doba za krótka, bab … kobiety potrafią marnować czas na jakichś duperelach.
Biedny nasz żywot facetów.

hm sama jestem kobietą, ale tego co czytam nie mogę absolutnie zrozumieć;) u mnie zakupy trwają chwilę-wpadam po to co potrzebne i wypadam(to również dotyczy ciuchów i butów). Matko w życiu by mi nie przyszło do głowy wąchać/macać/próbować. Współczuje 30latku, ciężki Twój los, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo:D

Tia, jak znam życie, to Twoja 'chwila' na zakupy jest tak samo krótka, jak męskie 'idę do kolegi też tylko na chwilę' 😛
Jednym słowem – pojęcie względne 😉

jak znam życie ona by to samo mogła powiedzieć gdybyście robili zakupy np na stoisku elektrotechnicznym a Ty byś setny raz przymierzał się do kupienia wiertarki albo innego diaksa 😉

Dlatego właśnie Prawdziwy Samiec nie zabiera ze sobą Niewiasty idąc na Męskie zakupy. To by była dla samczego stoiska z samczymi zabawkami większa profanacja, niż podanie Prawdziwemu Samcowi obiadu składającego się z warzyw i warzyw.

ze mną nie miałbyś takiego problemu, też jestem zwolenniczką diety składającej się głównie z czerwonego mięsa 😉 a i wiem czym się różni ampul od nasadowego ;p

Widzę, trudno się nie doczytać! poza tym to nie była propozycja, tylko wizja alternatywnej rzeczywistości 😉 Tyle że mój "Fircyk" jest tak wszędobylski że i w owej alternatywie byłby obecny.. :p

Aj, bo kobietom zawsze się wszytsko przyda, tzw. przydasie lądują potem poupychane w kuchni i łazience i wszędzie , gdzie sie da. Nie walczę już z tym, po prostu to zaakceptowałam 😉
pozdr.
K.