Ósmy arbuz.

Zawsze doprowadzali mnie do szału ludzie, którzy przez 3 godziny wybierają sałatkę na stoisku garmażeryjnym. Wybierali jedną sałatkę, do wyboru mieli jedną z trzech. Nie czterdziestu, nie siedemnastu, nawet nie sześciu. Ale z trzech.
Ja wyboru jednej z trzech sałatek dokonałem w ciągu zaledwie 4(!) minut.
Kobitka, która zza moich pleców chciała dopchać się do wędlin stojących obok sałatek, próbowała mnie zabić wzrokiem. Peszek.

Niesamowite jest, jak wiele rzeczy dostrzega człowiek próbując poukładać sobie życie na nowo. Powstają w głowie nowe teorie, prawidła, wnioski na podstawie których należy postępować w przyszłości…
…i tak np. płyn do płukania jak jest niebieski i tani to będzie walił pawiem, jak będzie mega tani i różowy to znaczy, że śmierdoli niedomytym pędzlem. A żółtych i drogich nie można kupować, bo takim płynem zawsze pachniały Jej rzeczy. A przecież należy unikać sytuacji, gdy człowiek wsadzi twarz w świeżo wyprane gacie by wwąwichwać się we wspomnienia, prawda? I nie chodzi tu o babranie się w przyszłości, bardziej o możliwość pomylenia czystej bielizny z brudną: w najgorszym przypadku człek może wjechać paszczą w kawałek odpowiedzialny za ochronę pierdziawy, a wtedy o jeden sztach za daleko i problem mamy gotowy.

Nowe nauki, nowe sposoby na to, jak zagospodarować czas. Skały, liny, jaskinie, cokolwiek, rower do bólu, trening do porzygu i jak najmniej przebywania w mieszkaniu. I fajka za fajką.
Tak ostatnio kalkulowałem: jeśli papierosy są sposobem na stres i sex też jest sposobem na stres, to w zasadzie nie wiem, czy nie bardziej opłaca się chodzić na dziwki niż kupować papierosy. Muszę tylko zasięgnąć opinii jakiegoś lekarza co jest gorsze: rak płuc, czy niedoleczony syfilis.

Dzień po dniu poznaję świat i siebie samego na nowo. Niesamowite jest, jak człowiek stara się podświadomie organizować substytuty tego, co utracił. Pranie rzucam obok pralki dokładnie tak samo jak Ona rzucała, klucze rzucam tam gdzie Ona dawała swoje. Mam nadzieję, że nie zacznę kupować sobie tamponów i nie nasram obok pluszowego konia wyobrażając sobie, że to robota Merdatego.

Wtorek wieczór. Dziś wyjątkowo bez treningu. Ale to i dobrze, chyba coś sobie naciągnąłem włażąc wczoraj na ścianę. Ręka odpocznie, nogi odpoczną po trzech dniach solidnego pedałowania, może nawet jakiś film pooglądam. Jeszcze tylko nocny spacerek wokół miasta by wykończyć się przed snem i gotowe – kolejny dzień udało się przeżyć. I nawet nie zwyzywałem jakiejś parki bezczelnie obściskującej i liżącej się na ławce pod moim oknem.
Jak to było?
“Całująca się para tworzy jeden organizm z odbytami na obu końcach przewodu pokarmowego”.

Dobranoc.

Share