• "date": "29 lipca, 2014"
  • "title": "Okumulacja"
  • "blogger_blog": "30lat.blogspot.com"
  • "blogger_author": "30lat"
  • "blogger_permalink": "/2014/07/okumulacja.html"
  • "blogger_internal": "/feeds/6495723430140596885/posts/default/4489104585114092301"

Wtorkowy poranek. Leżę w wyrze tocząc pianę, starając się nie zabić idiotki, która wydała mi złe leki.

…bo to jest tak: jak człowiek już sobie pokiereszuje kości na treningu, pozrasta się i odbębni rehabilitację, to wypadałoby sobie zrobić coś nowego. No i oczywiście pierwsze co zrobi Prawdziwy Samiec, to polezie na trening gdzie dostanie strzał w gałkę. Oczną. Skuteczny strzał. Zakończony wieczorową galopadą w kierunku ostrego dyżuru na okulistyce, gdzie po pierwsze: można się dowiedzieć, że oko nie wypłynie, szyć na szczęście nie trzeba a i szczęścia trochę było, bo gdyby nie soczewka, to skończyłoby się o wiele gorzej. I jeszcze jednego można dorobić się na ostrym: zapalenia spojówek jego mać.

Leżę więc w wyrze 2gi tydzień, bo jakiś zasrany wirus czyhający na klamce szpitala wziął i bezczelnie przeprowadził abordaż na pokiereszowane ślepie. I leżę tocząc łzę za łzą, brocząc ropą jak rafineria naftowa, a widok jaki roztacza się przed mym licem kojarzyć się może jedynie z woodstockowymi toitoiami. Znaczy się jest przesrane totalnie. I gówno widzę.
Nie, to nie koniec. Organizm mój jest bardzo uczciwy wobec siebie samego. Wierzy w równość i sprawiedliwość, wspierają się wszystkie narządy wzajemnie, więc jeśli prawa gałka jest zainfekowana, to ziuuuuuuuu, lewa w ramach solidarności też niech czerwienią zapłonie, niech ropą spłynie, niech piecze i swędzi. I chuj z tym, że w ciągu 2ch tygodni wydałem na leki więcej, niż na piwo, fajki i dziwki w ciągu ostatnich 3 miesięcy, chuj z tym, że smaruję, wcieram, wpuszczam w oczy wszelkie maści, krople i wyciągi z dupy bobra astrachańskiego, w dupę można sobie to wszystko wsadzić bo…

…idiotka w aptece spieprzyła coś przy recepcie i zamiast dać mi lek przeciwwirusowy, wydawał maść z witaminką A.
A żeby Cię swędziało torbo zasrana tam, gdzie się podrapać nie możesz! Żebyś utyła tam, gdzie nie da się spalić tłuszczu, żeby ci cycki obwisły, a twój facet żeby nie mógł, żeby cię dopadło pieczenie stref intymnych, grzybica stóp, problemy gastryczne i sraczka tak zdradliwa, że kichnąć będziesz się bała do końca życia!!!

Dwa tygodnie… dwa tygodnie bez ruchu, rolek, roweru, nawet ćwiczyć nie mogę, bo organizm ma odpoczywać i zajmować się infekcjami. Ma skupić się na przyjmowaniu dobrodziejstw wszelakich maści i kremików z kroplami do kompletu. Ta, kremików sremików. Równie dobrze mógłbym wsadzić sobie w dupę kostkę masła.

Share

W domu syf , byle co jesz to i na byle gówno chorujesz.
zjadłbyś trochę warzywek z dużą porcją dobrze zrobionego mięcha to byś refleks, silne kości i zdrówko miał .

'…idiotka w aptece spieprzyła coś przy recepcie i zamiast dać mi lek przeciwwirusowy, wydawał maść z witaminką A.' – albo czegos nie rozumiem, albo przypadki sie nie zgadzaja, albo literowka, ale chyba powinno byc: 'wydała'