• "date": "3 lutego, 2022"
  • "title": "Spokój"

Czy pędząca destabilizacja naciągnięta do granic wytrzymałości, staje się z automatu stabilizacją? Czy codzienny, zamęczający pęd, może stać się fundamentem gwarantującym poczucie bezpieczeństwa, stabilności i.. dającym odpoczynek?

Jakie będą te kolejne tygodnie, a w zasadzie miesiące, w czasie których kalendarz nie będzie informować o długich weekendach, świętach czy chwili na złapanie oddechu? Dlaczego ten pęd jest taki kojący, a zmęczenie takie… uporządkowane? Dlaczego unosząc się na fali czasu obejmującego wspomniany podczas, radośnie serfuję, zamiast się podtapiać? Dlaczego cieszą mnie piętrzące się projekty, wzajemnie rozszarpujące się zębami najwyższych priorytetów? Jakim magicznym sposobem, tak bardzo bez trudu przychodzi mi wzięcie dwóch lat danych i ulepienie z chaotycznej kupogórki binarnej czegoś, co ma formę, treść i wartość? Skąd na to wszystko siły i radość z tego wszystkiego?

I jakim sposobem znów potrafię wąchać uszami przeszłość? Przekuć dźwięki Ostrowskiej w zapach tapicerki rozklekotanej beemki, wiozącej ludzi poszukujących zapomnienia w zamęczeniu?

I nawet egzamin z organizmu nie wydaje się straszny.

Trwa niezmienna ewolucja. Zmienia się postrzegania wszechrzeczy, ocena bytów, niebytów i odbytów. Wszystko się rekalkuluje, dojrzewa, staje bardziej zrozumiałe, chociaż czasami sam się neguje z wcześniejszą wersją postrzegania swojej istoty rzeczy. Mieć czy być stało się mieć, by bardziej być, by po jakimś czasie dojrzeć do formy stworzyć by istniało, by bardziej być. Ale to wszystko i tak jest w sumie totalnie nieistotne. W perspektywie absolutu. Głupstwo, głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy.

Brakuje mi jakieś 1.5 godziny.
I szkoda byłoby wyparować w trakcie starcia ruslandu z resztą świata.

 

Share