• "date": "12 marca, 2021"
  • "title": "Szum"

Trzecia część miesiąca za nami. Połowę tego tygodnia też jakoś udało się przeżyć.

Pogoda niby wspiera i stara się pomagać, wrzucając przez okno radosne promienie słońca, ale tym razem zamiast na wdzięczność – może liczyć tylko na zasłaniające się rolety. Bo teraz mamy miesiąc półmroku, pędzących przez klawiaturę palców i dupska obolałego od siedzenia.

Dziwną jednostką czasu jest miesiąc. Można go ująć w kategoriach “a to jakoś zleci”, można się cieszyć, że został już tylko miesiąc, albo na szczęście jeszcze jest aż miesiąc. Problem polega na tym, że za trzydziestoma dniami, kryje się masa czasu i wydarzeń które umykają, gdy patrzymy przez pryzmat “czterech tygodni”. Mogą się wydarzyć rzeczy ważne, może zmienić się wiele. Choćby zima może ustąpić wiośnie, suche gałęzie mogą się zazielenić, sałatka w lodówce może ewoluować do poziomu, w którym osiąga samoświadomość.

Tegoroczny marzec jest jednym z tego typu miesięcy: wszystkie weekendy wykasowało szkolenie. Wszystko przyspieszyło i wszystko się zmienia: przed chwilą brnęliśmy z psem przez zaspy, a dziś biegamy po suchej trawie. Do tego cały tydzień wydarło z życia kolejne, równoległe podnoszenie kompetencji, a na końcu tego wszystkiego są święta, które spadną na człowieka równie niespodziewanie, co psia morda na niedopilnowany kawałek wędliny.

Marzec. Miesiąc na budowanie odskoczni. Miesiąc intensywnego rozwoju, który będzie można skonsumować dopiero w dłuższej perspektywie. Może za pół roku, może za rok. Przecież lista projektów do zrealizowania się nie skurczy, by człowiek mógł bawić się nowymi narzędziami, szlifować nową wiedzę. Trochę jakby kupić nowy samochód, postawić w garażu i jeździć starym, aż się rozpadnie.

40 lat minęło.

Chyba zaczynam inaczej pojmować kwestię czasu, dojrzałości, świadomości. Świat bombarduje mnie nową wiedzą, objaśnia procesy dziejące się wokół, w środku, co sprawia, że zamiast widzieć się niedługo jako siwiejący koleś na kanapie, zerkam na niemalejącą stertę rzeczy, z którymi chcę jeszcze się uporać.

To życie nie będzie nudne. Jeśli reinkarnacja jest prawdą, to poproszę następnym razem o rolę żaby, która będzie leniwie siedzieć nad brzegiem stawu i bezrefleksyjnie produkować rechot i kijanki.

***** ***

Wtorek.
That’s one small step for a man, one giant leap for mankind.

Share