• "date": "21 marca, 2021"
  • "title": "Mocna kawa wcale nie jest taka zła."

Po prawej kawa. Pies śpi gdzieś równie obrażony, co zakopany w pościeli. Miał być poranny, niedzielny, krótki spacerek, a zrobił się maraton pięciu tysięcy, sześciuset dwudziestu trzech kroków. W zasadzie, to w jego przypadku jedenastu tysięcy, dwustu czterdziestu sześciu.

Doktor Szuman odpowiedział dwa dni temu na ważne pytanie: czy Wokulski był pozytywistą, czy romantykiem? Jeśli lekarz po trzykroć stwierdza, że to “głupi romantyk był”, oznacza, że był romantykiem. I na nic moje dorabianie ideologii do faktów, nie staną się one prawdą nawet z mojego punktu widzenia.

Kawa wyszła tak mocna, że aż mordę wykrzywia. Trzeba to rozcieńczyć.

Z jednej strony – będący na wylocie Szuman, a z drugiej – Ochocki inaczej patrzący na świat. Ochocki stwierdzający:
…ludzie małej duszy dbają tylko o swoje interesa, nie sięgają myślą poza dzień dzisiejszy i mają wstręt do rzeczy nieznanych. Byle im było spokojnie i suto… Taki zaś facet jak on, troszczy się interesami tysięcy, patrzy nieraz o kilkadziesiąt lat naprzód, a każda rzecz nieznana i nierozstrzygnięta pociąga go w sposób nieprzeparty. To nawet nie jest żadna zasługa, tylko mus… Jak żelazo bez namysłu rusza się za magnesem albo pszczoła lepi swoje komórki, tak ten gatunek ludzi rzuca się do wielkich idei i niezwykłych prac…

No i znów wracamy do punktu wyjścia. Komu zaufać? Czyja prawda jest bardziej prawdziwa i bliższa faktom? I czy jest to istotne dla Węgiełka i Marianny? Dla Wysockiego?

Czy istotne jest, jaka idea przyświecała przekazywaniu wiedzy o hodowli pomidorów w momencie, gdy człowiek może się delektować własnoręcznie wyhodowanym pomidorem?

***** ***

Na lwa srogiego bez obrazy wsiędziesz,
I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

***** ***

Niedzielny poranek. Kawa wypita w jednej trzeciej. Za czterdzieści minut kolejne szkolenie.

Jeszcze dwa tygodnie piachu pod powiekami, gdzieś po drodze jakaś jaskinia, a później się wyśpię w weekend. O ile w niedzielę, o szóstej dziesięć nie wystartujemy z psem w maratonie pięciu tysięcy, sześciuset dwudziestu trzech kroków.

Znaczy się jedenastu tysięcy, dwustu czterdziestu sześciu.

Share